Jest i pierwszy w tym sezonie upolowany grubszy zwierz.

Oleica fioletowa (Meloe violaceus)

Oleica fioletowa (Meloe violaceus)
Jest i pierwszy w tym sezonie upolowany grubszy zwierz.


Powoli, powoli pogoda się poprawia. Ale my chcemy, żeby słońce świeciło co najmniej tak, jak na tym zdjęciu.

Na wrzosach zauważyłem dziwny obiekt. Najpierw myślałem, że to zwinięty liść, ale po dokładniejszych oględzinach okazało się, że to czyjeś miłe mieszkanko. Zapewne jakiegoś pająka. Ciekawe, czy jest świeżo wybudowane, czy to ubiegłoroczna budowla.

O ile dobrze pamiętam, to w Boże Narodzenie było z lekka cieplej niż dzisiaj, w Wielkanoc, brrrr…. Mam zatem na dzisiaj ocieplające fotki, zwłaszcza pierwsza.


Mnie się coś z jajek wykluło. I było to w tamtym roku. Życzę, aby Wam niekoniecznie się coś wykluło ze świątecznych jajek, ale aby Wam smakowały, a święta miło minęły 😉


W sumie to ten wpis powinien być wczoraj. Na prima aprilis. Taki mały żarcik postanowił zrobić pewien chrząszczyk. Położył się na plecach i tak leżał sobie.

Z trudem go dostrzegłem na tej łodydze. Był malutki, jak na ten gatunek przystało i siedział pod słońce.

W poprzednim sezonie wojsiłki spotykałem o wiele rzadziej niż wcześniej. Ta próbowała schować się w gęstej trawie i albo drzemała, albo nawet mnie nie zauważyła pogrążona we własnych myślach.

W ubiegłą sobotę podczas krótkiego spaceru po najbliższej okolicy udało mi się znaleźć jeden jedyny podbiał (jak sądzę). Postanowiłem odnaleźć uszaka, którego jakiś czas temu pokazywałem. Nieco zmarniał przez ten czas, ale znalazł za to swojego lokatora. A kiedy fotografowałem mech, zauważyłem że leży w nim czyjaś czaszka…


W weekend tylko sobota zostawała na fotografowanie, bo w niedzielę jak wiadomo było załamanie. Miałem rankiem tylko chwilkę czasu, aby wybrać się w plener. Jak na złość nic ciekawego nie rzucało mi się w oczy. Więc nie zważając na mokrą ziemię tuż obok strumyka rzuciłem się na w/w, aby zrobić tę jedną z niewielu fotek.
