Wcale nikomu nie chciało się specjalnie wychodzić na Tarnicę, ale skoro Pani Mama jednego z nas wyszła i to razem z całą drogą krzyżową, to niby my nie damy rady? Daliśmy, a jakże. Tradycyjnie część drogi w deszczu



Wcale nikomu nie chciało się specjalnie wychodzić na Tarnicę, ale skoro Pani Mama jednego z nas wyszła i to razem z całą drogą krzyżową, to niby my nie damy rady? Daliśmy, a jakże. Tradycyjnie część drogi w deszczu



Taki tam jesienne wspominki.

Co prawda nie na długo, a jednak. W sobotę nie zapowiadała się ładna pogoda. Ale gdy tylko miejscami zaczęło pokazywać się niebieskie niebo, zarzuciłem kurtkę i ruszyłem w plener.


Czyli moje ulubione wierzby w okolicy. Wygląda na to, że dzików też, gdyż nieopodal napotkałem na zrytą ziemię…


Podczas swoich wędrówek po bliższej i dalszej okolicy natrafiłem na ogromny młody lasek modrzewiowy.



…też bywa pięknie. Poprzedniej zimy wybrałem się na przejażdżkę, a tu raptem 10 km od mojej hacjendy takie widoki zastałem. Chodziłem jak potłuczony bite 3 godziny po lesie i pstrykałem we wszystkie strony 😉





Niedaleko Krosna w woj. podkarpackim.







Aż z Gubałówki widok na od lewej Jagnięcy Szczyt, Kołowy Szczyt, Durny i Lodowy Szczyt.
