W tym sezonie w mojej okolicy odkryłem dwa miejsca, gdzie rosną sobie maki.





W tym sezonie w mojej okolicy odkryłem dwa miejsca, gdzie rosną sobie maki.





Od paru ładnych dni, a może nawet od tygodnia kwitnie sobie w ogrodzie niziutka lilia.



W tym roku później niż zazwyczaj, ale zakwitły w końcu. Fiołki, czy też bratki.



Takie oto dmuchawce mi się ostatnio nawinęły przed obiektyw.




…i jeden tylko latawiec.





Już przygotowałem ten wpis, kiedy przypomniało mi się, że gdzieś teraz przypada dzień niezapominajki. Wrzuciłem zapytanie w googla i okazało się, że to dokładnie dziś. Zatem drogie niezapominajki, dużo słońca, w sam raz deszczu i żadnych mszyc!


Porzucam na jeden dzień owady, aby wrzucić kilka zdjęć z zaprzyjaźnionego ogródka.




O palmę to raczej ciężko w naszym kraju, no chyba, że komuś odbije… Ja znalazłem małą namiastkę owej.


Ostatnio mam szczęście do znalezisk występujących na starych pniach. Wytłumaczenie jest proste, jeśli owadów brak, to zauważa się inne ciekawostki. Tym razem maluteńka paprotka próbowała swych sił w zagłębieniu pnia.


Powiem tak, im bardziej z nosem w trawie człowiek spaceruje, tym ciekawsze rzeczy wypatruje. Tym razem biłem pokłony przed wysokim kaczeńcem rosnącym w zagłębieniu starego pnia po ściętym drzewie. Kiedy głowę z aparatem przytuliłem do gołej ziemi, powstało takie zdjęcie.

Mam w „swoim” lesie takie miejsce, gdzie co roku wiosną mogę na niego liczyć. Malutka polanka, a na niej jeden stary pień, którego lubi porastać ten szczawik.

