Hycnęła

Spacerowałem sobie po takich bezdrożach, że sam do końca nie wiedziałem, gdzie jestem. W oddali dostrzegłem stary paśnik dla zwierząt i w tym samym momencie wskoczyła na niego wiewiórka. Hycnęła szybko dalej w zarośla, ale udało się zrobić tę jedną fotkę.

Światło złotej godziny

To jeszcze nie jest to. To jeszcze nie są te wiosenne widoki pełnie soczystej zieleni i drzew owocowych ukwieconych na biało. Ale jest to już bardzo blisko. Lada dzień. To wszystko koniecznie podziwiane po wschodzie słońca, albo przed zachodem. Światło złotej godziny maluje najpiękniej.

Pałac Wodzickich w Tyczynie

W takiej szkole to chyba wiedza łatwiej wchodzi. Podczas jednej z moich wypraw rowerowych zajechałem pod Zespół Szkół w Tyczynie, który mieści się w dawnym pałacu Wodzickich. Piękne budynki i urokliwy park. Aż się dziwię sam sobie, że wcześniej tam nie trafiłem.

Trzeba to uwiecznić

Długa droga za mną. Końcówka dnia zastała mnie w jednej z moich od niedawna ulubionych miejscówek. Niebo zaczęło robić się różowe. Z chwili na chwilę nabierało coraz intensywniejszych kolorów. Porzuciłem mój wehikuł i sięgnąłem po aparat. To trzeba było uwiecznić.

Na czas

To był Wielki Piątek. Krótko przed zachodem. Zabrałem rower na gościnne występy w okolice Przemyśla. Na niebie miał miejsce przepiękny zachód słońca.

Pędziłem jak szalony w poszukiwaniu miejsca do zrobienia zdjęć. Nie znam tamtych terenów za grosz, więc liczyłem na łut szczęścia. Znalazłem trzy miejscówki na czas.

Aparat w sakwie

Różnie bywa. Czasami wydaje mi się, że będzie piękny zachód, jadę na miejscówkę, a tam nimbo. Innym razem kolory zachodu mnie zaskakują. A jeszcze innym razem na nic nie licząc, jadę i obserwuję, co dzieje się na niebie.

Jednak od jakiegoś czasu zawsze na wszelki wypadek wrzucam aparat do sakwy. No bo żal byłoby nie mieć na zdjęciu choćby takiego zachodu, jak ten poniżej.