Trudny do sfotografowania, przynajmniej ja mam takie doświadczenia, ale raz, czy dwa się udało 😉

Złotook zwyczajny (Chrysopa perla)
Trudny do sfotografowania, przynajmniej ja mam takie doświadczenia, ale raz, czy dwa się udało 😉

Muszę dbać, aby siedzieć w takim miejscu, aby do zdjęcia wszystko kolorystycznie pasowało! 😉 – mówił Odorek zieleniak (Palomena prasina)

Myślały, że się zakamuflowały. I że nikt ich nie widzi. Pomyliły się. Mimo koloru w kolorze otoczenia dwa tarczyki (Cassida sp.) nie zaznały chwili intymności nawet podczas miłosnego uniesienia 😉

Jeszcze kilka fotek szronu 😉



Nie sądziłem, że szron z bliska może tak wyglądać. Mimo przeziębienia latałem po ogrodzie próbując uchwycić jak najwięcej 😉


Wczoraj rano wstałem, wszystko białe, wszędzie szron, pierwsze przymrozki Pierwsze co, to pobiegłem z aparatem do ogrodu 😉


Hm. hm… szukam i szukam, gdzie by tu zahaczyć moją nitkę. Nie mogę znaleźć dobrego miejsca W dodatku ta trawka tak się chwieje, a ja muszę sobie radzić tylko na pięciu nogach
A ze wszystkiego niezadowolona zdawała się być samica Krzyżaka łąkowego (Araneus quadratus).

Spotkałem ją całkiem niedawno, we wrześniu. Wygrzewała się w słońcu siedząc na suchym liściu. Od razu skojarzyła mi się z Garfieldem, a Garfield z lasagne, mniam 😉

Jak ją zobaczyłem z przodu, pomyślałem, że to mini york 😉

Aleeee nieeee! 😉 To gąsienica + w promocji jakoweś szczątki, ale skąd to i po co jak gdzie, to nie wiem…


Ciężko teraz spotkać jakiegoś owada. Ten pająk absolutnie nie chciał ze mną współpracować. Biegał po tym liściu i biegał, w końcu zapewne pomyślał sobie „A co mi tam, posiedzę tę minutę, zrobi parę zdjęć i da mi święty spokój”. I tak się stało, zrobiłem dwie fotki, a ten pognał dalej…

