Ciepłe słoneczko

W dolinach mgły. Na pagórkach czysto, ale pochmurno. Pierwsze promienie słońca zobaczyłem dopiero po kilkudziesięciu kilometrach rowerem, kiedy chmury się rozeszły, a mgła zaczęła rozpraszać.

To zdecydowanie najpiękniejszy moment pamiętnego poranka. Bo potem złapał mnie deszcz, a ja w popłochu szukałem jakiegoś dachu. Udało się, ale na szczęście deszcz nie trwał długo i reszta wyprawy minęła w ciepłym słoneczku.

Początek widoków

Sobota, godzina trzecia czterdzieści pięć nad ranem. Dzwoni budzik, otwieram jedno oko i od razu je zamykam z powrotem. Po chwili jednak przypominam sobie, że to nie do pracy a na rower trzeba wstać.

To zupełnie inna sprawa, z chęcią zrywam się z łóżka i godzinkę później podziwiam ten cudowny widok wschodzącego słońca nad rozległą doliną spowitą mgłami. A to dopiero początek fajnych widoków.

Dzidzia

Jechałem sobie jedną z tych polnych, zapomnianych dróg, gdy w oddali zobaczyłem ogromnego zająca. Coś mi jednak nie pasowało, bo nie kicał, a pokracznie szedł sobie niespiesznie. Zostawiłem rower, chwyciłem aparat i dopiero wtedy zalapałem, o co chodzi.

To malutka sarenka spacerowała sobie po drodze! Pewnie jej mama poszła na żer zostawiając malotę samą sobie. Przykucnąłem, aby zrobić kilka zdjęć, a potem zaczekałem, aż wróci spokojnie w zarośla.

Dopiero wtedy ruszyłem dalej. Mimo iż mnie zauważyła, zdawała sobie nic nie robić z mojej obecności. Ja też jej nie niepokoiłem, a ta odwdzięczyła się pozując do zdjęć.

Eksperymentuj

Mówili, nie rób zdjęć pod słońce. Dawniej tak mówili. A raczej pisali. Jeszcze kiedy w sieci istniały fora. I jeszcze całe mnóstwo innych zasad. A ja mówię, fotografuj w którą stronę chcesz, nawet i pod ostre słońce. Eksperymentuj, a może czasem uda się zrobić coś ciekawego 🙂

Piszę to oczywiście w formie żartu. Zasady w fotografii są pewnie ważne, ale równie ważne jest, aby je łamać świadomie. I co do kadru i co do pory fotografowania. Ale przede wszystkim najważniejsze jest, aby fotografowanie fotografującemu przynosiło radość. Niezależnie od efektu.

Miszmasz

Aparat lepiej, żeby sobie leżał w sakwie zawsze. Czasami nawet go nie wyciągam, tak fajnie się jedzie. Czasem jednak trafię na jakiś widok, który zwróci moją uwagę. Zatrzymam się wtedy i zrobię coś na pamiątkę. I taki miszmasz z jednej z ostatnich wypraw rowerowych zamieszczam poniżej.

Pogoda była niepewna, bo w okolicy przechodziły burze. Zaryzykowałem jednak wyjazd i owszem – piersze dwadzieścia kilometrów było słonecznie, ale kiedy po tym czasie zerknąłem na radary opadów, zadecydowałem o bardzo szybkim odwrocie. Udało się zasapanym, ale suchym wrócić do domu przed opadami. Żałuję tylko, że nie sfotografowałem tych przerażających chmur burzowych.

Przerwa i zaduma

Jednym się podoba, inni (również tu na blogu) wyrażają swoją dezaprobatę do tego pomnika. Dla mnie jest to niewątpliwie okoliczna atrakcja. Po pierwsze widoki są stamtąd naprawdę niesamowite, a po drugie zazwyczaj jest tam pusto. Ani żywego ducha. Idealne miejsce na chwilę przerwy i zadumy podczas wypraw rowerowych.

Tym razm trzy zdjęcia z widokiem na pomnik Chrystusa Króla w Małej z sąsiedniego wzgórza i jedno spod samego pomnika.