Przez ostatni tydzień było raczej pochmurno i ponuro, dlatego brzydkiej pogodzie już dziękujemy! Słońce, to nas interesuje.



Przez ostatni tydzień było raczej pochmurno i ponuro, dlatego brzydkiej pogodzie już dziękujemy! Słońce, to nas interesuje.



Wojsiłki (Panorpa) nigdy nie są skore do pozowania. Na szczęście w tym roku jest ich znów tak dużo, że co rusz na jakąś się natykam.


Jak wiadomo do motyli szczęścia, ani cierpliwości nie mam. Ten tu jakby czekał, aż go sfotografuję. Najpierw o mało go nie przydeptałem, później ze dwa razy trąciłem jego trawkę, a on cierpliwie czekał. I się doczekał 😉


Kilka dni temu w ogrodzie pojawiło się kilka ważek. Kiedy jedna z nich dosłownie na minutkę spoczęła nieoczekiwanie obok mnie, wykorzystałem moment i udało mi się ją uwiecznić.

Stała się rzecz straszna, w sobotę na liściu brzozy zauważyłem knieżycę szarą (Elasmucha Grisea) wysiadującą swoje jaja, wczoraj zaglądam do niej, a tam niedobry pająk trzyma ją w morderczym uścisku, jaja zostały bez opieki

Nie ma to jak w niedzielny poranek przysiąść na liściu i podumać w spokoju nad sensem świata…

Dosyć chyba popularny kwiatek, choć u nas w ogrodzie jest dopiero od kilku lat. Swoim czerwonym kolorem fajnie ożywiają zieleń w ogrodzie.


Dzień niby nie był upalny, ale pewien chrząszcz zrobił sobie z trawy baldachim i wylegiwał się w jego cieniu… Takiemu to dobrze, ja muszę czekać do soboty

Tego pajęczaka z pewnością nikt nie lubi, bo może narobić więcej szkód, niż stado komarów. Po ukąszeniach komarów najwyżej parę dni poswędzi skóra, a kleszcz niestety może przenosić groźne choroby

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam brzozy (Betula L.). W samym ogrodzie rośnie ich u mnie około trzydziestu sztuk. Od dużych, które mają z ćwierć wieku do malutkich, które sadziłem rok temu.
Chodząc na makrołowy zazwyczaj przechodzę przez brzozowy zagajnik, a ostatnio trafiłem na fajne światło.

