Nie jest tak źle. Spacerując między zbożami trafiłem na miejsce, gdzie na jednym łanie było bardzo dużo siedmiokropek (Coccinella septempunctata), trafiłem też na kilka miejsc z najprawdopodobniej ich jajkami. Nie damy się azjatkom! 😉


Nie jest tak źle. Spacerując między zbożami trafiłem na miejsce, gdzie na jednym łanie było bardzo dużo siedmiokropek (Coccinella septempunctata), trafiłem też na kilka miejsc z najprawdopodobniej ich jajkami. Nie damy się azjatkom! 😉


W komentarzach wspominałem, że odkryłem miejsce, gdzie na źdźbłach pszenicy aż roi się od różnych pluskwiaków. Dziś kolejny przedstawiciel, tym razem dorosły, bo i dorodny osobnik ciekawie ubarwiony. Nie udało mi się niestety go oznaczyć.



Ostatnio ze względu na wszechobecne komary unikam lasów, gęstych zarośli i miejsc zacienionych. Kiedy zacząłem się uważniej przyglądać wysokim trawom, okazało się, że można na nich spotkać całkiem ciekawe okazy. Ten tu maluch, to najprawdopodobniej młodziutki zawadzik płowy (Troilus luridus).

Często tak mam, że fotografuję jakiegoś owada i wtedy kątem oka dostrzegam innego, ciekawszego. Tak było i tym razem, próbowałem fotografować jakowąś muchę, gdy dostrzegłem dorodnego pętlaka czteropaskowego (Leptura quadrifasciata).


Robiłem zdjęcia jakiemuś owadowi, kiedy na dłoni wylądowało coś dużego i kolorowego. I tym czymś kolorowym zaczęło na mnie patrzeć. Zrobiłem kilka zdjęć, a przeciwnik szybko odleciał niezainteresowany moją krwią… Atakującym okazał się ślepak pospolity (Chrysops caecutiens).

Najczęściej ją spotykam na krzakach dzikiej róży. Nieźle się na niej prezentuje kontrastując kolorem. Mowa o galasówce Szypszyńca różanego (Rhodites rosarum), błonkówki z rodziny galasówkowatych.

Nigdy nie miałem szczęścia do fotografowania koników. Jak siedziały spokojnie, to ciężko było je zauważyć. Jak skądś skoczyły, to wtedy i owszem, zauważyłem, ale zazwyczaj siadały w miejscu niedostępnym do sfotografowania. Tak było i tym razem. Konik wskoczył w gęste zboże, ale na zdjęciu okazało się, że całkiem fajnie się w nim komponuje.

Kilka dni temu na naparstnicy (Digitalis L.) rosnącej w ogródku zauważyłem małe czarne coś. Całe ich legowisko miało niewiele więcej niż centymetr. Okazało się, że to malutkie pluskwiaczki, niedawno wyklute, siedzą do siebie poprzytulane i czekają, aż podrosną.

Sezon na lilie i liliowce w pełni. W ogródku rośnie ich kilka, choć jeszcze nie wszystkie zakwitły.
Na dwóch pierwszych zdjęciach lilie (Lilium), na kolejnych liliowce (Hemerocallis).




Jeśli żelki, to tylko takie zdrowe, znalezione na łące. Bo te kupowane w sklepach zdrowe nie są, mnóstwo w nich węglowodanów, konserwantów i innej chemii.

