Całe lato nie sfotografowałem chyba żadnej osy, a tu w środku jesieni jedna taka mi się nawinęła… Siedziała na liściu wiciokrzewu i opalała twarz, odwłok ukrywszy w cieniu.

Całe lato nie sfotografowałem chyba żadnej osy, a tu w środku jesieni jedna taka mi się nawinęła… Siedziała na liściu wiciokrzewu i opalała twarz, odwłok ukrywszy w cieniu.

Mimo późnej jesiennej pory pająki nie próżnują. Od czasu do czasu spotykam jakiegoś łakomego osobnika, który gorliwie pilnuje swojej sieci w nadziei, że przed zimą złapie jeszcze jakiś tłusty kąsek.

Rolnicy, którzy jeszcze nie zwieźli z pól słomy, trochę zaspali… Z tymi dwoma belami nie powinno być problemu. Znajdują się na samym szczycie górki. Gdyby je odpowiednio mocno i w dobrym kierunku poturlać…


Ostatnio sprawdziłem, co z moimi znajomymi galasami. Galas galasówki dębianki (Cynips quercusfolii) zaczął czerwienieć i znalazłem go na opadniętym już liściu.

Galas galasówka Szypszyńca różanego (Rhodites rosarum) zrobił się brudno brązowy.

W okolicy Wieściszowic na Dolnym Śląsku trafiliśmy na drogowskaz do „Kolorowych jeziorek”. Mimo kiepskiej pogody postanowiliśmy je pooglądać. Jak się okazało jeziorka te powstały w wyrobiskach po starych kopalniach pirytu. Zabarwienie jeziorek związane jest z występowaniem różnych związków chemicznych.
Pierwsze, to Jeziorko Purpurowe. Woda ma kolor pochodzący od dużego stężenia związków żelaza, wykazuje mocno kwaśny odczyn. To zbiornik słabego roztworu kwasu siarkowego. Podobno zapach siarki jest wyraźnie wyczuwalny na dnie wyrobiska w upalne letnie dni.





Nie wiem jak Wy, ale ja ostatnio na pogodę nie narzekam. A jesienne liście, jak je ładnie słońcem oświetlić, prezentują się całkiem całkiem.



Nie tylko liście przebarwiają się jesienią, czynią to również mszyce 😉

Dzisiaj pogoda ma być taka, jak przystało na złotą polską jesień. Korzystajmy zatem ze słońca 😉


Jesień czyni spustoszenia
Fotki z 23 września

7 października

i 12 października

Dodaję kolejne zdjęcie z 22 października

I kolejne z 3 listopada.

9 listopad:

12 grudzień:

Podobno jakaś ważna zapora, bo nie dość, że prawie najwyższa i prawie najstarsza to na dodatek najwyższa z kamiennych i łukowych zapór w Polsce.
Mimo tego całkiem fajne miejsce, zwłaszcza, że nie oblegane przez tłumy.



