Pierwszy lepszy

Nie wierzyłem własnym oczom. Jak może być aż tak klimatycznie? Niby pierwszy lepszy, zwyczajny las, tym razem w okolicy Kolbuszowej, a jesienią zamienił się w bajkowy, kolorowy świat.

Wystarczyło wejść między drzewa, żeby na chwilę zapomnieć o całym świecie. Kolorowe liście szeleściły pod nogami, a miękkie światło prześwitywało przez korony. Co krok odnajdywał mnie kolejny kadr. Wystarczyło tylko naciskać spust migawki w aparacie.

Wcale nie trzeba szukać daleko, żeby znaleźć coś wyjątkowego. Wystarczy zatrzymać się na chwilę i rozejrzeć dookoła.

Ona wciąż jest

Fajna była ta jesień… A właściwie — jest, bo przecież wciąż trwa! Liście jeszcze nie opadły, a kolory nadal zachwycają całym swoim bogactwem kolorów. Poranne mgiełki tylko dodają uroku temu jesiennemu klimatowi.

Te spokojne poranki, kiedy świat powoli wyłania się z mgły… Jesień ma w sobie coś wyjątkowego, zachęca, żeby zwolnić, rozejrzeć się dookoła i nacieszyć widokami, zanim opadną liście. Zdjęcia pochodzą z okolic Pstrągówki.

Korzystajmy z tych chwil, póki złote liście wciąż trzymają się gałęzi, a poranki malują krajobraz miękką mgiełką.

Tęcza, deszcz i promienie

Jesienna tęcza? Proszę bardzo. O trzynastej? A czemu by nie!

Pogoda tego dnia była naprawdę dynamiczna. To był już drugi deszcz, który złapał mnie podczas wędrówki ścieżkami Szufnarowej i Niewodnej. Tym razem jednak jednocześnie świeciło słońce i pojawiła się piękna, niska tęcza. A gdy obejrzałem się w drugą stronę, tam również czekał niezwykły widok.

Intensywne krople deszczu i skąpane w słońcu drzewa stworzyły kadry, jakby muśnięte ręką impresjonisty. Na koniec zobaczyłem jeszcze okazałe promienie nad Bramą Frysztacką, czyli przełomem Wisłoka w okolicy Frysztaka.

Widoki były pierwszorzędne. Czułem, że przy tak zmiennej pogodzie nie tylko porządnie zmoknę, ale też wrócę z kilkoma ciekawymi ujęciami.

Staw w okolicy Kolbuszowej

Środek lasu. Lasu jesiennego, gdzieś w okolicach Kolbuszowej.

Kilka razy przemierzałem te okolice na rowerze, ale tym razem postanowiłem wybrać się tam na własnych nogach. Bez pośpiechu, żeby spokojnie pospacerować i poprzyglądać się temu, co o tej porze roku ma do zaoferowania las.

Jest tam wyznaczona ścieżka turystyczna i wygodny parking, więc można bez problemu zostawić samochód i ruszyć na spacer. A jesienią naprawdę jest tam kilka miejscówek wartych uwagi. Szczególnie tam, gdzie rosną drzewa liściaste. Kolorowe buki mają teraz taką barwę, że trudno przejść obok nich obojętnie.

Mnie najbardziej zaintrygował jednak staw. Już podczas pierwszej wizyty wiedziałem, że muszę tu wrócić właśnie jesienią. I udało się! Jakby na zamówienie trafiło się jeszcze krótkie okienko pogodowe. Trochę słońca, ładne światło i od razu wszystko nabrało kolorów. Można powiedzieć, że miałem sporo szczęścia.

Cały las może nie wygląda o tej porze spektakularnie, ale wystarczy trafić w odpowiednie miejsce. Tam, gdzie królują buki i inne drzewa liściaste, jesień pokazuje się z naprawdę pięknej strony. A ja miałem okazję nacieszyć się tym wszystkim bez rowerowego pośpiechu, z aparatem w ręku.

Zachód w Cierpiszu

Na dobry początek listopada i trochę na przekór listopadowej pogodzie, która najprawdopodobniej nas czeka, dziś kilka zdjęć z wczorajszego zachodu słońca.

Przez cały dzień było ponuro, chwilami padała mżawka, a niebo przykrywały gęste chmury. I nagle, po południu, ni stąd, ni zowąd, akurat nad środkowym Podkarpaciem chmury zaczęły się rozstępować. Wyszło słońce i postanowiło jeszcze na sam koniec dnia trochę namieszać.

Miałem akurat szczęście znaleźć się nad zalewem w Cierpiszu, więc nie zastanawiałem się długo. Światło zrobiło się naprawdę ciekawe, a chmury zaczęły przybierać coraz cieplejsze barwy. Przez kilka chwil niebo wyglądało zupełnie inaczej niż przez cały wcześniejszy dzień.

Nie trwało to długo, dlatego trzeba było szybko łapać za aparat i korzystać z okazji.