Jak zwykle, spontaniczne spotkanie ze słonecznikami. Planując trasę, wplotłem dwie znane mi miejscówki, w których chciałem zrobić zdjęcia. Poza tym tradycyjnie zdałem się na los i to, co spotka mnie po drodze.
I właśnie dzięki temu trafiłem na pole słoneczników. Już z daleka przyciągało wzrok, dosłownie emanowało swoją żółcią. Na miejscu kilka zdjęć, ze dwa krótkie klipy i można było ruszać dalej.



