Kolejne zdjęcia z niedzieli.
Tawuła przyprószona śniegiem. Śnieg szybko się stopił i pozostały tylko urokliwe kropelki.


Kolejne zdjęcia z niedzieli.
Tawuła przyprószona śniegiem. Śnieg szybko się stopił i pozostały tylko urokliwe kropelki.


U mnie dopiero w niedzielę, ale zima też zawitała. Może nie taka jak na północy, ale zawsze to jakiś zwiastun tego co nieuniknione…
Berberys jeszcze nie zdążył się do końca przebarwić a już został przyprószony śniegiem.


Kilka dni temu, kiedy jeszcze było cieplutko i słonecznie, a babie lato fruwało w powietrzu, spotkałem tego malutkiego pluskwiaka. siedział na liściu rododendrona i podziwiał piękne okoliczności przyrody, nawet nie dopuszczając do swojej małej głowy myśli, że wkrótce nastanie zima…

Dwa dni temu pisałem o moim błądzeniu, ale udawało mi się również wędrować całkiem ładną dróżką 😉
Pogoda całkiem niepodobna do dzisiejszej…


Jak na nasze zapotrzebowanie na grzyby, wystarczy wyjść do ogrodu, a tam często znajdzie się jakowyś koźlarz, a w niedzielę znalazłem nawet borowika. Bo to chyba borowik jest? Rzadko je zrywam, często zostawiam, niech sobie rosną i się rozmnażają ;))

Co nie znaczy, że tylko jadalne grzyby rosną w ogrodzie. Głównie spotkać można niejadalne okazy. Nie wiem co zacz, ale porasta spory kawał trawnika. I to już drugi wysyp w tym miesiącu:


Kiedy wracałem z porannego spacerku, o którym pisałem wczoraj, dokładnie w miejscu, gdzie chwilę wcześniej obserwowałem wschód słońca stała sobie sarenka z koziołkiem.


Budzik nastawiłem na szóstą trzydzieści, z łóżka zwlokłem się chwilkę przed siódmą. I w samą porę, bo kiedy wyszedłem na pobliską górkę, słońce akurat wschodziło, a ptaszki przedefilowały przed obiektywem.

Słońce oświetlało dopiero czubki drzew. Ale z każdą chwilą obejmowało coraz więcej. W samą porę zbiegłem do swoich ulubionych wierzb.




Nareszcie i ja się doczekałem, listki zaczęły się przebarwiać, niektóre jeszcze nieśmiało, ale to już kwestia kilku dni…


Nie wiem jak Wy, ale kiedy ja byłem mały, to strasznie się ich bałem. Na dodatek dorośli straszyli, że jak będę niegrzeczny, to mnie szczypawice pogryzą, brrrrrr…
Skorek pospolity (Forficula auricularia), czyli szczypawka, szczypawica wydaje się całkiem pożyteczna, bo jak legenda głosi, zjada mszyce i gąsienice. Niestety skorki bywają również wegetarianami i zjadają rośliny, wgryzając się w nie i tym samym niszcząc.
Ten tu, to młody osobnik.


– Nie, wcale nie jestem zły, ani naburmuszony, to mój codzienny wyraz twarzy – tłumaczył się jakowyś chrząszcz jak mniemam.
