Księżyc na pierzynce

95 % oświetlonej tarczy. To chyba prawie pełnia. Tym razem zdjęcie Księżyca na chmurowej pierzynce.

Kiedy spacerowałem wczoraj w poszukiwaniu kadrów, rzucił mi się w oczy nasz satelita znajdujący się jeszcze stosunkowo nisko nad horyzontem. Odnosiło się wrażenie, że spoczywa na jednym z obłoków.

Wiatr w resztkach włosów

Zazwyczaj jeżdżę gdzieś niedaleko domu, od czasu do czasu jednak zapuszczam się w dalsze rejony pogórza. Staram się brać ze sobą aparat, choć rzadko chce mi się zatrzymywać na fotgorafowanie. Kiedy czuje ten wiatr w resztkach włosów chcę jechać, jechać, ciągle jechać. Nie myśleć o niczym poza bolącym tyłkiem i zgrzytających w zębach muchach.

Mowa oczywiście o moich wyprawach rowerowych. Kiedy jednak po morderczej wspinaczce na pod górkę, moim oczom ukazuje się taki widok, muszę się zatrzymać, aby go uwiecznić.

Miejsce z potencjałem

Czasem na najlepsze światło nie trzeba czekać aż do zachodu słońca. Bywa tak, że najpiękniej jest godzinę, kilkadziesiąt minut wcześniej. Tak też było i tym razem. Wybrałem się nieco wcześniej, aby obadać jedną z nowych miejscówek wypatrzonych wstępnie podczas jednej z wypraw rowerowych. Wszelkie znaki na niebie wskazywały, że może to być piękny wieczór.

Nie myliłem się. Zwykła polna droga, prowadząca w dół ze wzgórza, a po przeciwnej stronie roległy widok na m. Zagorzyce. Z pewnością tam jeszcze wrócę, bo miejsce jest z dużym potencjałem do fotografowania.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE

Cisza w parku

Niezwykle klimatyczna aleja porośnięta starymi grabami znajdująca się w parku, który tak naprawdę o każdej porze roku potrafi wyglądać cudownie. Jeden mały warunek – wczesny poranek, najlepiej słoneczny. A kiedy dodatkowo jest lekko mglisty, to jest już szczyt marzeń. O świcie można być pewnym, że będzie tam pusto, a jedyne dźwięki jakie będziemy słyszeć, to śpiew ptaków i ewentualnie klekot zamieszkujących park bocianów.

Osobiście wiosną czy latem potrafię tam spędzić sporo czasu. Od świtu, aż do czasu gdy pojawiają się pierwsi ludzie idący do pracy, czy do pobliskiego kościoła na pierwszą mszę. Mam te dwie godziny tylko dla siebie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI WIŚNIOWA

Turkus

Leniwy poranek, ale nie taki całkiem. Taki, że to człowiek pospał i postanowił wybrać się na jakowyś spacer. Dosyć chłodno, na niebie kilka chmurek, a powietrze przejrzyste i do tego solidny wiatr. Byłem przekonany, że to może oczy jeszcze nie do końca otwarte sprawiły, że widzę turkusowy kolor wody. Zrobiłem kilka zdjęć i to samo na ekranie aparatu. Do dziś nie wiem, czy to sprawka specyficznego porannego światła, chmur, wyzierającego od czasu do czasu ukradkiem słońca, czy może ktoś dosypał jakiś barwnik do wody… 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI CZARNA SĘDZISZOWSKA

Zostają na długo

To jest nieludzka pora. Ale kiedy prognozy zapowiadają choć odrobinę mgły, nie ma zmiłuj się., nastawiam budzik i zrywam się o świcie.

Może poranne niebo nie do końca było kolorowe, może tej zapowiadanej mgły było tylko odrobinę, ale kolory, jakie wyszły na zdjęciach w tym świetle bardzo mi się spodobały. Niby przytłumione, ale jakże nietypowe. Pozorny brak światła wyszedł im tutaj tylko na dobre.

To właśnie uwielbiam w fotografii. Łapać te krótkie chwile i kolory, które zobaczone na żywo ciężko zapamiętać, a które dzięki fotografii zostają ze mną i Wami na jak długo chcę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI BĘDZIENICA

Kwietniki i mrówka

Gdy niewiele ciekawego dzieje się na niebie, zabieram obiektyw do makrofotografii i buszuję na łąkach. Wspominałem, że oczy już nie te, a i rękami człowieka coraz bardziej trzęsie na stare lata, nie wpominając, że wyszedł z wprawy przez to fotografowanie krajobrazów.

Jednak ten mikro świat niewidoczny na codzień gołym okiem nie przestał mnie fascynować. Wiele owadów tylko obserwuję, nie próbując ich nawet sfotografować. Ale kiedy trafiam na interesujące mnie egzemplarze robię wszystko, aby udało się je uwiecznić.

Na dzisiaj mam kwietnika, który upolował utaplaną w pyle pszczołę (lub coś podobnego), drugiego kwietnika, który wyglądał jak z żurnala, zadbany, wykąpany i prawie że z makijażem oraz mrówkę, która aż przysiadła tak zaangażowała się w odrywanie kory z gałązki.

Ostatnie rzepaki

W czerwcu kwitnący rzepak to już rzadkość, choć jeszcze widuję. Poniższe zdjęcia zrobiłem dwa tygodnie temu. Wybrałem sie na wieczorny fotospacer właśnie w tym celu, aby uwiecznić ostatnie przekwitające rzepaki, które cudownie malowały cały maj. Teraz przyjdzie pora na kwiaty łąkowe, bławatki, maki.

Ulotne chwile

Kiedy zobaczyłem ciemną chmurę na lewo od słońca, tak przypuszczałem, że późnym wieczorem może ona zostać cudownie podświetlona. Tak też się stało, ale dopiero, kiedy słońce było za horyzontem. Nieprawdopodobne kolory trwały kilkanaście minut. Ulotna chwila, ale czyż nie na takie właśnie poluję nieustannie od kilku lat…

Zieleń soczysta

Bardzo lubię taką soczystą zieleń. Na codzień taka nie jest. Muszą być odpowiednie warunki, czyli słoneczny wieczór, najlepiej z niewielkimi chmurkami, które rozproszą światło słoneczne. Lubię wtedy wjchać lub wyjść na jakąś górkę, założyć teleobiektyw i szukać kadrów. W ciągu dnia, przy ostrym świetle wszystko wygląda normalnie, ale pod wieczór staje się bardziej plastyczne, bardziej trójwymiarowe i jedncześnie miękkie.

%d blogerów lubi to: