Szperanie obiektywem

Warto poszperać w krajobrazie długim teleobiektywem. Przyłożyć go oka i przeglądać krajobraz jak przez lornetkę. Okolica od razu nabiera innego wymiaru. Można wynaleźć te małe wycinki, które są wyjątkowe, które z tej perspektywy malują się zupełnie inaczej niż widziane gołym okiem.

Nie jest to łatwe, bo trzeba się sporo nachodzić po pagórkach i szukać doskonałych punktów widokowych. A nieraz przejście o kilkadziesiąt kroków odkrywa przed nami zupełnie nowe wycinki krajobrazu.

Ja wypatrzyłem ten kawałek polnej drogi wijący się zakrętami i przy niej kwitnące drzewo owocowe. Bardzo mnie ten widok urzekł i tak naprawdę nie mogłem się zdecydować, czy lepiej to wygląda na długiej ogniskowej (370 mm), czy może na nieco szerszej (100 i 170 mm) razem z odległymi, częściowo zatopionymi w mgle wzgórzami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA JASZCZUROWA

Nie czuję kości

Lubię fotografować w tym miejscu. Pagórki u nas co prawda są, ale niezbyt wysokie i większość z roku na rok coraz bardziej porośnięta lasami. A tutaj widoczna jest urokliwa, choć niezbyt rozległa dolinka, gdzie zostały pola uprawne i poza tym nie ma żadnych widocznych śladów cywilizacji. Mowa o zabudowaniach i wszechobecnych liniach energetycznych.

Fotografując w tym miejscu czuję się jakby ten kawałek okolicy należał tylko i wyłącznie do mnie. Cisza, spokój i klimat wieczoru tylko wzmagają te doznania. W takich chwilach myślenie o codziennych sprawach jest wyłączone, nie czuje się bólu starych kości, wszystkie zmysły chłoną to co mnie otacza.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GNOJNICA

Kaczeńce

Wiosną nie może oczywiście zabraknąć u mnie kaczeńców. Ponieważ kwitną one jako jedne z pierwszych dzikich kwiatów, zawsze nie możemy się ich doczekać i jeśli pojawiają się kaczeńce, to wiadomo, że wiosny już nic nie zatrzyma.

Mam tu w niedalekiej okolicy kilka niezwodnych miescówek z tymi kwiatami. Odwiedziłem jedną z nich na podmokłej łące, aby zrobić kilka zdjęć w wieczornym świetle.

Krótko a regularnie

Dzisiaj kolejna dawka zieleni. Nie mogę się powstrzymać, rzucam wszystko i lecę w pola odkrywać coraz to nowe miejscówki. Poszukuję cikewych kadrów, w których wszystko musi mi się ładnie układać. Nie pstrykam przypadkowo gdzie popadnie, próbuję z jedej strony, robię kilkadziesiąt kroków i próbuję pod innym kątem. Czasem te kilka kroków i inny kąt padania światła robi dużą różnicę. Może niezauważalną dla Was, ale ja jestem wybredny.

Goni mnie czas, bo najlepsze światło szybko ucieka. Mam na to godzinę, może półtorej po wschodzie lub przed zachodem słońca. Ale następnego dnia znów ruszam, bo ta zieleń i klimat wiosny szybko minie. Pozostaną tylko wspomnienia zapisane na dysku komputera.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GNOJNICA WIOSNA

Brama Frysztacka

Jedno z ciekwszych ukształtowań terenu na Pogórzu Strzyżowskim. Z jednej strony Pasmo Klonowej Góry, z drugiej Pasmo Jazowej. Pomiędzy nimi urokliwa dolinka, którą płynie Wisłok i rozpościera się widok na miejscowość Frysztak z zabytkowym kościołem w roli głównej.

Jak dla mnie wspaniały widok i już wiem, że muszę odkryć więcej miejscówek, skąd widać Bramę Frysztacką. Trafiłem tam rankiem, kiedy najpierwsze promienie słońca muskały tylko te najwyższe punkty krajobrazu. Zazdroszczę widoku mieszkańcom tych domów na pierwszym planie. Mieszkając tam, pewnie przesiadywał bym każda wolną chwilę w oknie 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA FRYSZTAK SZUFNAROWA

Od tego się zaczęło

Kolejny rok z rzędu postanawiam sobie, że poświęcę również trochę swojego czasu na fotografię makro. Od tego dwanaście lat temu zaczynałem swoją przygodę z aparatem. Wtedy był to kompakt olympusa z soczewką raynox. Do tego dyfuzor rozpraszający światło lampy błyskowej. Kilka lat później próbowałem już swoich sił tylko i wyłącznie w naturalnym zastanym świetle używając obiektywu canona 60 mm makro. W tym roku wchodzę na mam nadzieję wyższy poziom doznań makrofotograficznych z obiektywem canona RF 100 mm.

Wszystkie zdjęcia owadów robię bez dodatkowego doświetlania. Owady fotografuję w ich naturalnym świecie. Staram się je jak najmniej niepokoić i jestem im wdzięczny za każde pozowanie. A nie jest to takie łatwe. Bo jeśli nawet już wypatrzy się owada, to musi on jeszcze być w miejscu, gdzie możliwe jest zrobienie zdjęcia no i musi przynajmniej przez kilka, kilkanaście sekund się nie ruszać. Fotografowanie w ten sposób wyklucza używanie statywu. Nie ma na to czasu. To wyjątkowo niecierpliwe modele.

Motyli latało dziesiątki, były wyjątkowo pobudzone i przysiadały tylko na kilka sekund. Kiedy zbliżałem się z obiektywem od razu porywały się do lotu. Ale z tym tutaj wygrałem.

Gąsienice, uwielbiam je, zwłaszcza te największe i włochate. Ta tutaj chyba akurat ucieła sobie małą drzemkę, bo w ogóle nie zwracała na mnie uwagi.

Zmora fotografów, zwierząt domowych i chyba wszystkich – kleszcze. Na tego zawsze można liczyć, chętnie zapozuje do zdjęcia i jeszcze chętniej wskoczy na ubranie, aby wyszukać sobie fajne mniejsce do wkręcenia się w skórę 😦

Budząca się do życia przyroda to między innymi świeżutkie, delikatne liście.

Koniunkcja Księżyca z Merkurym | 2.05.2022

Na niebie niby nie było chmur, ale jak się okazało na miejscu nisko na niebie wisiało ich kilka, a do tego była dość duża wilgotność i zanieszyczczenie powietrza. Tak coś czułem i na miejscu zjawiłem się sporo wcześniej, kiedy Księżyc był jeszcze kilka stopni nad horyzontem.

Widok był niesamowity – cieniutki rogalik Księżyca oświetlony w czterech procentach z bardzo dobrze widocznym światłem popielatym. Tuż obok niego nieśmiało świecący Merkury (to ta mala kropka na prawo). Poniżej rozświetlona łuna nad kościołem w Sędziszowie Młp. I do tego ten fioletowawy odcień na chmurach.

Żal tylko, że widowisko szybko się skończyło, gdy Księżyc schowł się za chmury. Czekałem na niego do czasu samego zachodu, ale niestety już niżej się nie pokazał.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI KONIUNKCJA KSIĘŻYCA Z MERKURYM NAD KOŚCIOŁEM

Kapliczka olśniona

Przejeżdżałem koło tej z pewnością pamiętającej zamierzchłe czasy kapliczki wiele razy. I rowerem i samochodem. Kilka razy nawet zastanawiałem się jakby tu ją ująć, wykadrować, aby zdjęcie było dla mnie zadowalające. Jakoś albo nie miałem pomysłu, albo światło było nie to.

Ale wczoraj w końcu mnie olśniło. Albo wieczorne światło olśniło kapliczkę. Spodobały mi się te ciepłe barwy, cienie liści na kapliczce i tych kilka gałązek dzikiej wiśni z kwitnącymi kwiatkami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI KAPLICZKA W OLCHOWEJ

Kiedy znów?

Ajjj, co to był za widok. Wyjechałem sobie na plener długo przed zachodem słońce, żeby na spokojnie sobie pospacerować. Ale to na początku drogi zwróciłem uwagę na dużą pojedyńczą chmurę, która niespiesznie nasuwała sie na słońce. Już prawie je przysłaniała. Byłem niedaleko krzyża na Podlasku, więc tam postanowiłem jak najszybciej dotrzeć i zrobić kilka zdjęć.

Chyba tym razem zdjęcia nie oddają piękna tego zjawiska, na żywo wyglądało to o wiele bardziej niesamowicie. Słońce i jasno, a nagle coraz ciemniej i te pojawiające się znikąd promienie. Jedna z tych chwil, których się nie zapomina i marzy o zobaczeniu czegoś takiego ponowne.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODLASEK PROMIENIE CHMURA KRZYŻ SŁOŃCE

Parcie na szkło

Taki piękne popołudnie i wieczór, że postanowiłem wziąć rower na spacer. Niekoniecznie jest on przystosowany do szutrowych i polnych dróg ale wiadomo, to tam zawsze są najciekawsze widoki.

Wybrałem między innymi drogę wzgłuż torów, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym i zrobić kilka fotek. Niestety dżajant czuje straszne parcie na szkło i pchał się przed obiektyw do prawie każdego kadru. No co zrobić, ja nie z tych co to własnemu rowerowi by zdjęcia nie zrobili…

%d blogerów lubi to: