Pierwsze owady jakie prawie co roku spotykam na wiosnę to ochotki. A miejsce w jakim najczęściej na wiosnę spotykam owady, to krzak rododendrona. W tym roku nie było inaczej.

Pierwsze owady jakie prawie co roku spotykam na wiosnę to ochotki. A miejsce w jakim najczęściej na wiosnę spotykam owady, to krzak rododendrona. W tym roku nie było inaczej.

Kiedy wszystkie owady dookoła łączyły się w pary ten samotny Wujek cierpliwie czekał, aż jakowaś Wujkowa zainteresuje się jego skromną osobą. Bo on z natury nieśmiały był.

Kobyliczka gościła u mnie już co najmniej raz. Tę fotografowałem w czerwcu. Owady te nie są bardzo płochliwe i nie sprawiają niepotrzebnych trudności przy fotografowaniu.

Tydzień temu wybrałem się z aparatem na spacer i nawet nie próbowałem szukać jakichkolwiek owadów. Skupiałem się na grzybach. A tu na jednym żółtym kwiatku spotkałem aż trzy owady. I żaden z nich nie próbował uciekać. Dzień dobroci dla makrofotografów, czy co….

– Zapomniałam ręcznika, no to sobie posiedzę tu chwilę i sama wyschnę…

Widywałem ją u Was na blogach nie raz, ale nazwy oczywiście nie pamiętam. Nakryłem ją pierwszego maja, kiedy świętowała Święto Pracy. Leniwie wylegując się na liściu.


O kim jak o kim, ale o niej nigdy bym nie powiedział, że jest smętna. No przynajmniej z wyglądu, nie wiem jak przy bliższym poznaniu… Mowa o malutkiej muszce z rodziny smętkowatych (Sciomyzidae), którą z trudem zauważyłem, a jakże, na łodydze jakiegoś zboża.

Jeden z mniejszych przedstawicieli bzygów. Mimo południowej pory drzemał w najlepsze na ździebełku. Musiał mieć pełny brzuszek.

Okulary najnowszej stylizacji, żółta włochata pelerynka kolczyk w ssawce. Ten bzyg próbuje być trendy.

Dotąd spotkałem może jednego, lub dwa bzygi. Tym większa była moja radocha, gdy zobaczyłem gnojkę (Eristalis). Najpierw latała jak szalona dookoła mnie, na chwilę przysiadała, to znów podlatywała. Nawet nie próbowałem się do niej przymierzać. Naraz przysiadła na dłużej i zaczęła czyścić skrzydełka. Grzeczna gnojka 😉
