– Nie ma to jak wieczorna porcja jogi. Głowa w dół, trzy nogi luzem, trzy na liściu i medytujemy – w takiej nietypowej pozycji znalazłem kwadratnika (Tetragnatha sp.).

– Nie ma to jak wieczorna porcja jogi. Głowa w dół, trzy nogi luzem, trzy na liściu i medytujemy – w takiej nietypowej pozycji znalazłem kwadratnika (Tetragnatha sp.).

Rodziców nie poznałem, ale dzieciaki mogę doglądać codziennie. Wykluły się jakiś czas temu i mieszkają na pojedynczej wysokiej trawie nad samym stawem. Mają się nie najgorzej, niestety codziennie jest ich mniej


Zajęty był zlizywaniem czegoś z kłosa pszenicy.

Kiedy zbliżyłem do niego obiektyw, spojrzał weń groźnym wzrokiem…

A potem odleciał, ale tego już nie uwieczniłem.


Nie zagrzewały miejsca na zbyt długo. Podlatywały…

Spijały z lawendy, co trzeba…

…i odlatywały na następny kwiat.



Daleko nie musiałem szukać, przyleciał do ogrodu i hasał po okolicznych roślinach. A potem odleciał i tyle go widzieli…

– No nie mogę, co się złapię jakiejś liny, żeby się wspiąć do nieba, to ta po jakimś czasie się kończy za wcześnie – narzekał miniaturowy słonik.

Kolejny raz udało mi się znaleźć pasikonikowatego z rodziny Tettigoniidae podczas wylinki. Niestety znów trafiłem na ostatnie stadium. Już tylko dupka została we wdzianku.

Chwilkę później wyśliznął się cały i…

…zaczął swoją powolną wędrówkę po trawach.



– Żadne azjatki mi się po moim drzewie plątać nie będą! Ja tu rządzę i basta – odgrażała się pomarańczowa biedronka Vibidia duodecimguttata.

Wtulił się w polną trawę i siedział nieruchomo. Może mu było zimno, może odpoczywał, a najprawdopodobniej jeszcze spał, bo pora była wczesna.


Czerwona peleryna, czerwone pantalony, oto mój styl. Trzeba się czymś wyróżniać wśród chrząszczy, jak się ma małą główkę… – skarżył się chrząszcz z rodziny Attelabidae spotkany na polnym krzaku.
