– Nie, wcale nie jestem zły, ani naburmuszony, to mój codzienny wyraz twarzy – tłumaczył się jakowyś chrząszcz jak mniemam.

– Nie, wcale nie jestem zły, ani naburmuszony, to mój codzienny wyraz twarzy – tłumaczył się jakowyś chrząszcz jak mniemam.

Ja już tak mam, jak nie odleci, to się za czymś schowa…

– Jestem pająk Kwietnik (Misumena vatia) i jadam tylko to, co ma ładne oczy.

Kilka miesięcy temu udało mi się zrobić dość duże powiększenie pewnej muchy, która dawno nie goliła oczu…

Kilka lat temu pod koniec października trafiłem na taka oto instalację. Wielce prawdopodobne, że to galasówka Szypszyńca różanego (Rhodites rosarum), błonkówki z rodziny galasówkowatych.

Udawała patyk wbity w liść. Ale moje sokole oko ją zdemaskowało. To gąsienica jakowaś, chociaż…. …bardzo podobna do kobry…


Do pani wojsiłki (Panorpa communis) przyszedł kolega. I jak tak usiedli na liściu, to opowieściom i plotkom nie było końca.

Na spotkanie kalendarzowej jesieni wybrałem się w sobotę o siedemnastej na okoliczne pola, ale to chmurki okazały się najładniejsze 😉



Nie ma to jak mocno dymiące ognisko i pyszne ziemniaczki z niego. A przy okazji wyszły ciekawe efekty słoneczno dymne 😉

Ten pająk nałapał już tyle much na zimę, że się mu już w spiżarni nie mieszczą i wystają…
