Zmierzyła mnie groźnym wzrokiem… a może po prostu się zamyśliła, zastygnięta w bezruchu.

Zmierzyła mnie groźnym wzrokiem… a może po prostu się zamyśliła, zastygnięta w bezruchu.

Uciekał przede mną, tylko obrał zły azymut i liść niespodziewanie się skończył…

Kiedyś początkiem maja w pobliskim lesie trafiłem na wioskę Indian z pióropuszami. Udało mi się sfotografować tylko szamana.

Czułkami tego chrząszcza inspirowali się twórcy zebry malowanej na przejściach dla pieszych. A czemu nazwali ja zebra…?


Żywa reklama zalotki 😉

– Co z moim czułkiem – zastanawiał się mały chrząszczyk – kiedy wieczorem kładłem się spać, jeszcze miałem dwa…
Mimo to doskonale utrzymywał równowagę spacerując po zielonej trawce.

Przeglądając moje przepastne archiwum, natknąłem się na zdjęcie sprzed prawie pięciu lat. Bohaterem jest turkuć podjadek (Gryllotalpa gryllotalpa). Pamiętam, że znalazłem go na ławeczce huśtawki. Jak on tam się dostał do dziś pozostaje zagadką… Być może złapał go jakiś ptak, a potem wypluł…

Skromność i schludność, pracowitość i wytrwałość, ciągłe dążenie do doskonałości. To cechy tego zielonego pluskwiaka.

Założyła na grzbiet srebrzysta suknię, wystrojona i wypachniona czekała na swojego towarzysza. Wybierali się na bal charytatywny organizowany u biedronek.

Nie dość, że usiadł w plątaninie jakowyś chaszczy, to nie potrafił zagrzać miejsca na dłużej, niż kilka sekund. Kraśniki już tak mają, albo siedzą spokojnie i nic ich nie wzrusza (bardzo rzadko), albo mają ADHD (prawie zawsze).
