Kiedyś znalazłem już podobne jajka, z tym, że wtedy były to już same skorupki. Tym razem wyglądały na całkiem świeże.



Kiedyś znalazłem już podobne jajka, z tym, że wtedy były to już same skorupki. Tym razem wyglądały na całkiem świeże.



W moim ogrodzie jakieś miniaturowe stworzenia, najprawdopodobniej krasnoludki zorganizowały sobie wystawę rzeźby lodowej. Już nawet one niemiłosiernie znudzone zimą, z nudów zajęły się obróbką lodu. Na zdjęciu rzeźba pod tytułem „Żaba skacząca za piłką”.

Wczoraj rano niechętnie wstałem z łóżka, ale za to za oknem zastałem piękne zjawisko, wszystko pokryte było szadzią.



Po dwudniowych opadach marznącego deszczu, które miały miejsce tydzień temu, gałęzie drzew wyglądały tak:

Nie było też mowy o suszeniu prania na ogrodowym wieszaku, bo linki były całe zamarznięte, grube i spinacze nie dawały rady 😉

Oglądam Ci ja fotki zrobione chwilę wcześniej w ogrodzie, jeszcze całym zmrożonym, aż na jednym z nich dostrzegłem niezłą ciekawostkę….


Zauważyłem te malutkie jajeczka na deskach budynku gospodarczego, w pierwszej chwili nawet nie przypuszczałem, że to mogą być jajeczka, ale sprawę przemyślałem i następnego dnia wróciłem z aparatem. Wracałem z nim przez kilka dni z nadzieją, że coś się z nich wykluje ;)) Ale nic z tego. A potem przyszła jesień, zima i nie pamiętam co się z nimi stało…


Domowe fiołki i kropelki to taki wdzięczny temat. Często wracam do ich fotografowania 😉


Kolejna porcja kropelkowych zabaw 😉



Dużo wolnego czasu, nuda, woda i odrobiną mleka 😉




Co niektórzy domagali się kropelek, a że ja dobry chłopak jestem…. ;))
