Od poniedziałku załamanie pogody, ale wczoraj i dziś pogoda już nam to wynagrodziła. Sporo słońca i przyjemne temperatury zachęcały do aktywnego spędzania czasu.
W piątek, korzystając z wolnego dnia, przede wszystkim się wyspałem. Tak, nie zerwałem się jak zazwyczaj przed świtem. Ale tylko dlatego, że rano było pochmurno i dopiero około dziesiątej zaczęło się przecierać.
I wtedy wybrałem się na spokojne 50 kilometrów do lasu. Szutry są OK, ale zjeżdżając na mniej uczęszczane leśne drogi, trafiłem na całkiem sporo błota. No ale ileż to roboty potem umyć rower? A frajda pierwszorzędna.




