Pamiętam, że wracałem z fotografowania o zmierzchu bez nadziei na jeszcze jakiś kadr, kiedy na ździebku zauważyłem dwa identyczne pluskwiaki, na dodatek ustawione w identycznych pozycjach.

Pamiętam, że wracałem z fotografowania o zmierzchu bez nadziei na jeszcze jakiś kadr, kiedy na ździebku zauważyłem dwa identyczne pluskwiaki, na dodatek ustawione w identycznych pozycjach.

– Uwielbiam zieleń. Nie włożyłbym na siebie niczego w innym kolorze – odgrażał się jeden taki pluskwiak, którego spotkałem na liściu jakiegoś drzewa w ciemnym lesie. A nie zauważył, że nakolanniki ma pomarańczowe.

Ja mam taką nadzieję, że po oglądnięciu drugiego zdjęcia nie zmienicie o mnie zdania i nie pomyślicie, że jakiś podglądacz ze mnie jest…


W tym samym miejscu spotykałem ją dwa razy.. Zdjęcia są z pierwszego spotkania, bo podczas drugiego nie chciała już współpracować. Miejscówka to miedza przy skoszonej na siano trawie. Być może jej współbracia polegli podczas sianokosów



W ostatni weekend widywałem je tabunami w trawie pod brzozami. W poprzednich latach trzykrotnie spotykałem knieżyce razem ze swoimi jajkami na liściach brzozy.

Ostatnio spotykam ich bardzo dużo. Zawsze na tych samych badylach. Kilka razy widziałem też najprawdopodobniej ich dzieciaki, jednak są tak malutkie, że nie udało mi się ich sfotografować, ale wydaje mi się, że kiedyś już je pokazywałem.

Powoli, powoli pogoda się poprawia. Ale my chcemy, żeby słońce świeciło co najmniej tak, jak na tym zdjęciu.

Mnie się coś z jajek wykluło. I było to w tamtym roku. Życzę, aby Wam niekoniecznie się coś wykluło ze świątecznych jajek, ale aby Wam smakowały, a święta miło minęły 😉


Z trudem go dostrzegłem na tej łodydze. Był malutki, jak na ten gatunek przystało i siedział pod słońce.

– Niech się moda zmienia nawet i trzy razy w roku. Ja tam zawsze będę ubierała się w moją ulubioną pasiastą podomkę….

