Ciekaw jestem, czy chciał się tylko napić, czy szukał malutkiego pienika, który się najprawdopodobniej w tej pianie znajdował…

Ciekaw jestem, czy chciał się tylko napić, czy szukał malutkiego pienika, który się najprawdopodobniej w tej pianie znajdował…

– Ten liść jest mój i nic tego nie zmieni – wszystkimi swoimi sześcioma odnóżami mocno obejmował końcówkę liścia. Jakby bał się, że chcę mu go zabrać.

Siedziała nieruchomo ze spuszczoną głową. Może od nadmiaru trosk… ale jakie zmartwienia może mieć taka mała biedronka…

– Zazwyczaj w niedzielę to ja jadam tradycyjnie, rosół. Ale dziś mam ochotę na coś zielonego – pod koniec maja natknąłem się na biedronkę zajadającą się mszycami. Jedną mszycę jadła, a druga czekała grzecznie na swoją kolej.


Jednym z moich fotograficznych marzeń jest udane zdjęcie startującego do lotu owada. Ze dwa razy mi się to udało, ale nigdy zadowalająco….


Jak się chce mieć w ogrodzie lilie, to trzeba je brać w pakiecie z poskrzypką liliową…


Jak się jest cały zielony, to łatwo się ukryć wśród łąkowych traw.

Pamiętam tylko tyle, że musiałem się nieźle nagimnastykować, żeby zrobić to jedno jedyne w miarę udane zdjęcie. Warunki były kiepskie, niebo zachmurzone i brak światła. Na szczęście były tak zajęte sobą, że nie zwracały na mnie uwagi i spokojnie mogłem robić swoje.

Trafiła mi przed obiektyw albo samica w ciąży, albo samiec nadużywający piwa…


Pamiętacie chrząszcza, który nie do końca trafił z kamuflażem? Kilka dni później na tej samej łące spotkałem jego kolegę, najprawdopodobniej odorka zieleniaka (Palomena prasina), który również nie był do końca poinformowany, gdzie mają odbywać się zawody painbolowe i umalował się na brązowo…

