Nie wiem, co to za owady, a najbardziej zaintrygowało mnie to, że obydwa wyglądają na tą samą płeć…. Czyżby i wśród owadów były osobniki homo… 😉
Tak, czy inaczej mały seks na łonie przyrody trwał sobie w najlepsze, a ja niedobry podglądacz…. 😉

Nie wiem, co to za owady, a najbardziej zaintrygowało mnie to, że obydwa wyglądają na tą samą płeć…. Czyżby i wśród owadów były osobniki homo… 😉
Tak, czy inaczej mały seks na łonie przyrody trwał sobie w najlepsze, a ja niedobry podglądacz…. 😉

Wczoraj wybrałem się na spacerek z nadzieją na jakoweś makrowe fotki, a tu mi spod nóg hyc, zajączek wyleciał. I co? Uciekł raptem parę kroków i zaczął się w najlepsze paść 😉 Czym prędzej ściągnąłem z aparatu oprzyrządowanie do makro i pstryk, pstryk. Nic sobie nie robił z mojej obecności, i pasł się w najlepsze 😉

Chwilę wcześnie nie był zbyt śmiały, jednak jak już się oswoił z obiektywem, czynił doń najprzeróżniejsze pozy 😉

Tego chrząszczyka, jak mniemam z rodziny kózkowatych (Cerambycidae) spotkałem, a jakże na kaczeńcu. Chętnie współpracował i nie stroił fochów przed obiektywem. Do czasu… 😉

Biedronka mączniakówka (Psyllobora vigintiduopunctata)
Siedziała sobie grzecznie schowana w kaczeńcu. Jakimś cudem ją zauważyłem i nawet zechciała wyjść na zewnątrz i dać się sfotografować 🙂


Miniaturowe bratki zasiały się to tu to tam w ogrodowym trawniku 😉




W ramach odpoczynku od Smoleńska i całej tej medialnej papki…
Dzwonka dalmatyńskiego (Campanula portenschlagiana), można hodować w ogródku, gdzie kwitnie od czerwca do sierpnia, lub w domu i wtedy kwitnie… a nie wiem, na pewno teraz 😉


Stary znajomy (kilka wpisów wcześniej) nadal zamieszkuje rododendrona, jak dotąd nie skumał się z żadną kobitą i ma się dobrze 😉
…troszkę urósł 😉
