Już kiedyś wspominałem, że w naszych gerberkach żyje sobie mały pajączek. Otóż na dwóch innych kwiatach jest jeszcze jeden maluch…


Już kiedyś wspominałem, że w naszych gerberkach żyje sobie mały pajączek. Otóż na dwóch innych kwiatach jest jeszcze jeden maluch…


… niemalże, miał bzyg, którego nie dalej jak parę dni temu spotkałem w ogródku, a dzięki Radzido wiem, że to gnojka (Eristalis).

Coś mi się zaniebieściło na drzewku olchy. Komary cięły jak po… gięte, ale szybko i na oślep pstryknąłem jedną jedyną fotkę. I się trochę udało.
Dwa chrząszcze z rodziny stonkowatych (Chrysomelidae), jak podejrzewam Rynnica olchowa (Linaeidea aenea), w najlepsze oddawało się przyjemnościom pośród liści…

Ten na biało ubarwiony kwietnik (Misumena vatia) zaszył się na pomarańczowej lilii. To już może na żółto powinien się zabarwić…

Mała muszka z rodziny jak mniemam smętkowatych podążała swoją trąbką ssącą po powierzchni liścia niczym mały odkurzacz 😉

Udało mi się sfotografować (zdjęcie z drugiej połowy maja) kolejne miłosne uniesienie. Tym razem w roli głównej ziolarki baldaszkowa (Phytoecia nigripes).

😉


Trzeba przyznać w pierwszej chwili robi wrażenie 😉
Ale po chwili człowiek się zastanawia, przecież musi być jakieś logiczne wyjaśnienie 😉 Jasna sprawa, że specjalnie skonstruowane krzesełko, co można zobaczyć m. in. tutaj:
Jednak kilkanaście, czasami więcej turystów potrafiło stać niestrudzenie i czekać, czy coś się wydarzy. Między czasie kolegę lewitującego chyba trochę zaczął boleć tyłek, bo nastąpiła zamiana z drugim kolegą. Wszystko odbyło się za czarną kotarą i wtedy tłum zrobił się największy. Ale nikt nie odważył się zaglądnąć 😉

…Was pożarły w tym roku? Mnie o dziwo dopiero pierwsze dopadły w ostatnich dniach, ale jak już, to cały zastęp. Nie wiem gdzie się aktualnie drapać, wrrrr…
Mowa o samicach komara (Culicidae) oczywiście. Kilka dni temu wylęgły się gdzieś w ogrodzie. Są wszędzie i nic ich nie odstrasza Czuję się jakbym miał areszt domowy


Spotkałem go na rododendronie, niedługo po deszczu. Wyglądał na całkiem suchego, pewnie zdążył się schować, by po deszczu poleżakować na liściu 😉

