Pewnie na pewno ta nazwa nie pochodzi od rycia, ale co tam. Mowa o ryjkowcu mikroskopijnych rozmiarów, których ostatnimi czasy spotykam nader często.

Pewnie na pewno ta nazwa nie pochodzi od rycia, ale co tam. Mowa o ryjkowcu mikroskopijnych rozmiarów, których ostatnimi czasy spotykam nader często.

Muchy, zwłaszcza te większe to się chyba jeszcze do końca nie obudziły. Ta tu Leucophora nic sobie nie robiła z mojej obecności, co mnie akurat ucieszyło 😉

Nie wiem skąd swoją nazwę łacińską wziął Chrysopa vulgaris, czyli Złotook pospolity. Ten tu wcale na wulgarnego nie wyglądał. Ani nie klął, nie bluźnił… No nieeeee wieeeem…

Albo coś podobnego. W to próbował się bawić ze mną ten niezidentyfikowany pluskwiak. Raz po raz wystawiał głowę zza krawędzi liścia, aby zaraz znowu się za niego schować. Takiego zachowania owada jeszcze nie widziałem. Jak ludź i to cwany ;))

Pan Ochotek i Pani Ochotka, nic sobie nie robili z mojej obecności… przez dokładnie dwie sekundy. Zaraz potem nie przerywając tego co robili, odlecieli w spokojniejsze miejsce. To jeden z nielicznych przypadków, kiedy zrobiłem jedno zdjęcie i od razu wyszło w miarę.

Z przedwczorajszego spaceru przyniosłem jeszcze kilka fotek. Między innymi tej malutkiej, maksymalnie trzy milimetrowej muszki. Przykucnąłem, wypatrując jakiegokolwiek żywego stworzenia i dopiero po kilkudziesięciu sekundach dostrzegłem tego mikrusa. Pozowała cierpliwie i kilka zdjęć wyszło w miarę 😉


Zauważyłem te malutkie jajeczka na deskach budynku gospodarczego, w pierwszej chwili nawet nie przypuszczałem, że to mogą być jajeczka, ale sprawę przemyślałem i następnego dnia wróciłem z aparatem. Wracałem z nim przez kilka dni z nadzieją, że coś się z nich wykluje ;)) Ale nic z tego. A potem przyszła jesień, zima i nie pamiętam co się z nimi stało…


Taki tam jesienne wspominki.

Tą zasadę dobrego wychowania do perfekcji opanowała osa klecanka. Chusteczki co prawda nie zdążyła wyciągnąć, ale zawsze to zarazki zatrzymała 😉

Co tu się dużo rozpisywać. Na zewnątrz zimno, sypie, wieje, to i pająki zaszyły się w swoich zacisznych zakamarkach i jak ta pani kwietnikowa (Misumena vatia), w spokoju robią robótki na drutach…
