Tak, sięgnąłem w końcu na chwilę po mojego bezlusterkowca. Tak, założyłem obiektyw do makrofotografii. Tak, polazłem na dziką część ogrodu poszukać owadów.
Raz – ręka już nie ta co kilka lat temu. Konieczne byłoby trochę poćwiczyć, żeby mnie aż tak nie trzęsło. Dwa – wzrok już nie ten i coraz trudniej coś wypatrzyć. Niemniej udało się wyłowić z gąszczu trawy kilka ciekawych okazów i scenek.





