– No nie wierzę, siedzę sobie tu cały dzień idealnie zamaskowany, a ten mnie wypatrzył. Nie bawię się tak, zbieram zabawki i idę do domu. I focha będę miał.

– No nie wierzę, siedzę sobie tu cały dzień idealnie zamaskowany, a ten mnie wypatrzył. Nie bawię się tak, zbieram zabawki i idę do domu. I focha będę miał.

Lenie marcowe (Bibio marci) gościły już tutaj w tym roku. Osobno samiec i osobno samica, a dziś obydwoje naraz i to w sytuacji mocno intymnej…


– Całe życie byłam fanką Pszczółki Mai. Poprzez operacje plastyczne dążyłam do wyglądu zbliżonego do niej. I co wy na to, udało się choć trochę?

– Jeszcze tylko kilka ruchów i wyswobodzę się z tego mało wygodnego i na dodatek niemodnego wdzianka – myślała wyliniająca się mszyca, którą przyłapałem na liściu brzozy.

– Choć mała, musimy zająć się ważnymi sprawami – namawiał pan biedronek swoją partnerkę. A testosteron aż mu wrzał w małym owadzim ciałku.

Tej wiosny niezapominajki dosłownie opanowały cały ogród. Zasiały się w najmniej spodziewanych miejscach. Miło z ich strony.

A jeszcze milej ze strony robaczków, które je zasiedlają.



– Ach, jakby to było fajnie, gdyby jedzonko samo do mnie przychodziło, ewentualnie przypełzało. Świat byłby o wiele piękniejszy.

– Jak to dobrze, że są długie weekendy. Można i odpocząć, i zrobić wiele pożytecznych rzeczy. Ja skupiam się na tym pierwszym, na odpoczynku. – rozprawiał wtyk straszyk.
