Halo słoneczne

Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. To był styczeń 2023 roku, wyjątkowo ciepły. Spędziłem go praktycznie na codziennych jazdach na rowerze. W tygodniu szybkie przejażdżki po zmroku, a w weekendy dłuższe, kilkudziesięciokilometrowe wyprawy.

Tego dnia przez całe popołudnie na południowo-zachodnim niebie towarzyszyło mi widowiskowe halo słoneczne.

To pamiętam

Przeglądam stare zdjęcia. Wystarczy mi chwila, aby przypomnieć sobie okoliczności powstania większości z nich. Codziennych spraw często nie pamiętam, a w pracy jeśli czegoś nie zapiszę, to po prostu zapomnę. A okoliczności robienia zdjęć pamiętam doskonale. Wybiórcza pamięć. To chyba nie choroba? A nawet jeśli, to wolę pamiętać to niż cokolwiek innego.

Maj 2023 roku. Wstałem przed świtem, aby pojechać na rower. Było bardzo zimno, ale wiedziałem, że później zrobi się cieplej, jak to bywa w maju. Póki co jechałem we mgle i co rusz zatrzymywałem się na fotografowanie. No bo jak nie robić zdjęć w takich warunkach? Mgła, przedzierające się przez nią słońce. I ta przyjemność z jazdy, porannej ciszy i spokoju.