– Najpierw zjem sobie muszkę, a skrzydełko zostawię na deser.

– Najpierw zjem sobie muszkę, a skrzydełko zostawię na deser.

– Mała rada – uważajcie z opalaniem! – przestrzegał pająk Cyryl.

-Tyle się ostatnio w TV naoglądałem tych wszystkich gimnastyczek na równoważni, że i ja sam postanowiłem spróbować. Jak dobrze poćwiczę, to może w Rio de Janerio jakowyś medal uda mi się zdobyć….

Jakież było moje zdziwienie, kiedy na jednym z liści któregoś ogrodowego krzaka zauważyłem muchę podbijającą piłkę! Oczom normalnie nie wierzyłem 😉

Dokładnie dwa lata temu, 10 sierpnia spotkałem tego dziwoląga po raz pierwszy, o czym pisałem
tu. Kilka dni temu, 9 sierpnia spotkałem go po raz wtóry w mniej więcej tym samym miejscu co dwa lata wcześniej. tym razem zapamiętałem, że było to na brzozie. Coś mi nagle hopsnęło przed nosem i to był kolcoróg 😉
Nie był specjalnie skłonny do pozowania, ale udało mi się zrobić kilka fotek, tym razem również z boku.


Te dwa pluskwiaki były tak zajęte sobą, że absolutnie nie zwracały uwagi, co się dookoła nich dzieje….

… by chwile później w szkolnej już odległości podziwiać razem zachód słońca…

A potem pewnie było potomstwo i wszyscy żyli krótko i szczęśliwie.
– Eeee, ty ziom, może byś łaskawie poszedł sobie stąd, bo tu się chyba poluje, nieee?!? – mruczał pod nosem pająk Stefan siedząc wygodnie na środku swojej sieci i czekając na zdobycz.


W moim ogrodzie od jakiegoś czasu ktoś szpieguje większość owadów, dziś wszystko się wydało… to tajemnicza agentka Tomek…

Kiedy zobaczyłem tę muszkę na Chwastowisku Warszawskim, zaraz mi się przypomniało, że też ją kilka dni temu sfotografowałem. Dwa osobniki Gymnosoma sp. oddawały się miłosnym uniesieniom, kryjąc się za pajęczynami. Samiec czule obejmował swoja lubą za oczy, a onanie obejmowała go niczym, bo musiała dźwigać jego ciężar na plecach…

-Jestem trochę nieśmiały, ale dwa zdjęcia pozwolę sobie zrobić, jedno poproszę z dalsza trochę, a drugie może być bliżej. Dziękuję, do widzenia – i odleciał.
