Nie jakość a klimat

Może jakość zdjęć nie jest najlepsza, ale chodząc ze statywem i ciężkim sprzętem nie trafiłbym w tyle miejscówek i nie obserwował tylu zachodów słońca. Mając stary wysłużony aparat w sakwie roweru, w każdej chwili mogę go wyciągnąć i uwiecznić tę jedną niepowtarzalną chwilę, światło, miejsce.

Tak jak na poniższych zdjęciach zrobionych podczas jednej z wypraw, podczas których wyszukuję takie zakamarki okolicy, gdzie jeszcze nigdy nie byłem.

Świadek

Żałowałem, że nie wyszedłem z domu jeszcze wcześniej. Światło byłoby jeszcze piękniejsze. Ale tym razem pospałem dłużej i wyszedłem w plener dopiero półtorej godziny po wschodzie słońca.

Jednak to poranki mają w sobie najwięcej magii. Owszem zachody słońca też bywają piękne, ale rano lubię tę pustkę i ciszę. Lubię tę świadomość, że wszyscy jeszcze śpią, a ja już jestem świadkiem tego cudownego początku dnia.

Ulotne chwile

Dobra pogoda sprzyja włóczędze rowerem po okolicy. A tam zazwyczaj uda się wypatrzeć coś, co warto uwiecznić. W ten najpiękniejszy czas w roku. Przez te najbliższe dni, kiedy wszystko zaczyna tętnić życiem. Łapmy te chwile, bo są one bardzo ulotne.

Hycnęła

Spacerowałem sobie po takich bezdrożach, że sam do końca nie wiedziałem, gdzie jestem. W oddali dostrzegłem stary paśnik dla zwierząt i w tym samym momencie wskoczyła na niego wiewiórka. Hycnęła szybko dalej w zarośla, ale udało się zrobić tę jedną fotkę.

Światło złotej godziny

To jeszcze nie jest to. To jeszcze nie są te wiosenne widoki pełnie soczystej zieleni i drzew owocowych ukwieconych na biało. Ale jest to już bardzo blisko. Lada dzień. To wszystko koniecznie podziwiane po wschodzie słońca, albo przed zachodem. Światło złotej godziny maluje najpiękniej.

Pałac Wodzickich w Tyczynie

W takiej szkole to chyba wiedza łatwiej wchodzi. Podczas jednej z moich wypraw rowerowych zajechałem pod Zespół Szkół w Tyczynie, który mieści się w dawnym pałacu Wodzickich. Piękne budynki i urokliwy park. Aż się dziwię sam sobie, że wcześniej tam nie trafiłem.