Halo słoneczne | 8.02.2025

Są takie dni, kiedy natura funduje spektakle, których po prostu nie można nie zauważyć. Wystarczy znaleźć się we właściwym miejscu i spojrzeć w górę. Tak było tego dnia – niebo ozdobiło się niezwykłym, świetlistym pierścieniem, tworząc widowisko rzadkie i zachwycające. Halo słoneczne – optyczne zjawisko atmosferyczne – towarzyszyło mi przez całą rowerową trasę, jakby otaczając świat delikatną, niebiańską aureolą.

Mimo zimnego wiatru jechało się lekko i przyjemnie, bo ten widok rekompensował wszystko. Każdy przystanek na trasie pozwalał uchwycić inne oblicze tego fenomenu – raz nad krzyżem, nad samotnym drzewem i oczywiście nad moim rowerem, który ustawił się samym sercu tego świetlistego kręgu.

Takie chwile przypominają, jak niezwykły potrafi być świat, jeśli tylko znajdziemy czas, by spojrzeć na niego uważniej. Wystarczy wyjść z domu, wsiąść na rower i dać się porwać drodze – bo nigdy nie wiadomo, co czeka tuż za zakrętem.

Biała tęcza | 27.12.2024

W piątek rano wahałem się, czy w ogóle ruszać się z domu, bo za oknem było pochmurnie, szaro i ponuro. Wsiadłem jednak w auto i po chwili okazało się, że dziesięć kilometrów dalej i sto pięćdziesiąt metrów wyżej, krajobraz jest zupełnie inny. Do tego od czasu do czasu prześwituje słońce, malując na niebie okazałą, intensywną białą mglistą tęczę.

Green flash | zielony błysk | 10.11.2024

Zjawisko optyczne green flash (zielony błysk). Na czym polega? Występuje w atmosferze podczas zachodu oraz wschodu Słońca. Tuż powyżej zachodzącego lub wschodzącego Słońca widoczny jest niewielki, zazwyczaj zielony obszar na nieboskłonie. W skrócie przyczyną jego powstania jest załamanie światła w powietrzu o różnej gęstości.

Sprzyjające powstaniu tego zjawiska warunki były wczoraj wieczorem, a mnie udało się złapać ten trwający kilka sekund moment.

Zjawisko green flash (zielony błysk)

Kompromis

Nigdy nie próbujcie tego w ten sposób robić. Nie przez boczną szybę i nie z pędzącego auta. No i nie telefonem! Trzeba bezlustro, statyw, wężyk spustowy i kilka minut, żeby wszystko poustawiać!

Żartuję sobie trochę, bo sam do niedawna i nadal czasami fotografuję lustrzanką i ze statywu. Ale o wiele więcej przyjemności sprawia mi wyciągnięcie w każdej chwili smartfona i spontaniczne pstryknięcie zdjęcia! Chcąc realizować swoją pasję jeżdżenia rowerem i jednocześnie fotografowania trzeba było w końcu pójść na kompromis.

Może jakość fotografii nie jest ‚prima sort’, ale do niektórych zdjęć nawet nie muszę się zatrzymywać i zsiadać z roweru! 😉

Jak sowa

Towarzyszyła mi przez dobre półtorej godziny podczas jazdy rowerem. W jednej strony przemierzała okolicę komórka opadowa, z drugiej świeciło słońce. Opady były na tyle daleko, że widoczny był tylko kawałek tęczy.

Jedyne czego mogę żałować, to że miałem ją cały czas za sobą, więc jechałem trochę jak sowa. Ja do przodu, a głowa do tyłu. Co jakiś czas przystawałem, aby zrobić zdjęcie.