Kolejny raz Bartek uczcił to święto flagi polskiej przelotem nad okolicą motoparalotnią z wielgachną flagą. Gdy tylko sie dowiedziałem o akcji w te pędy uderzyłem na miejscówkę, aby zrobić te kilka kadrów.







Kolejny raz Bartek uczcił to święto flagi polskiej przelotem nad okolicą motoparalotnią z wielgachną flagą. Gdy tylko sie dowiedziałem o akcji w te pędy uderzyłem na miejscówkę, aby zrobić te kilka kadrów.







Podczas moich wędrówek staram się chodzić i zupełnie nowymi ścieżkami, ale również wracam na sprawdzone i przetarte. Urokliwy krzyż między lipami, romantyczna schadzka pod Nepomucenem, czy mało klimatyczna kapliczka w środku pola.



Ja tam poniekąd lubię taką zmienną aurę. Co prawda jak jest zimno, nie chce wychodzić się na spacery, ale można wtedy trafić ciekawe warunki do fotografowania.
Tak było w jeden z ubiegłotygodniowych wieczorów. Mimo kiepskiej pogody w dzień, wieczór był całkiem widowiskowy.



Czy ktoś zauważył, że dokładnie dziś mija jeden miesiąc astronomicznej wiosny? Ależ ten czas leci nieubłaganie.
Pozostają wspomnienia i zdjęcia. Najpiękniejsze chwile zapisane w czeluściach twardych dysków.



Pogoda się chwilowo popsuła, ale przecież mamy zapisane całe mnóstwo fotowspomnień z ostatnich dni! Były one dla mnie bardzo intensywne, bo przecież nie dałem rady usiedzieć w domu i praktycznie codziennie wychodziłem lub wyjeżdżałem rowerem w teren z aparatem.



Od jakiegoś czasu mam zajawkę na hm… jak to nazwać – grę terenową, polegającą na zbieraniu kwadratów. Generalnie mapa podzielona jest na duże i małe kwadraty. Duże mają bok ok. 1600 metrów, a małe tylko 200 metrów. Zabawa polega na wjechaniu rowerem lub wejściu na nogach na teren jak największej ilości kwadratów przylegających do siebie bokami.
Zazwyczaj trzeba się nieźle nakombinować, ale dzięki temu odkrywam miejscówki, do których normalnie nigdy bym nie trafił. Robię to wieczorami przy cudownym niskim świetle. Dzięki temu powstaje wiele zdjęć robionych spontanicznie, bez planowania. Po prostu coś widzę i fotografuję. Zabawa pierwsza klasa i jeśli ktoś lubi dużo jeździć rowerem lub spacerować, polecam – SQUADRATS https://squadrats.com



Długa droga za mną. Końcówka dnia zastała mnie w jednej z moich od niedawna ulubionych miejscówek. Niebo zaczęło robić się różowe. Z chwili na chwilę nabierało coraz intensywniejszych kolorów. Porzuciłem mój wehikuł i sięgnąłem po aparat. To trzeba było uwiecznić.



To był Wielki Piątek. Krótko przed zachodem. Zabrałem rower na gościnne występy w okolice Przemyśla. Na niebie miał miejsce przepiękny zachód słońca.
Pędziłem jak szalony w poszukiwaniu miejsca do zrobienia zdjęć. Nie znam tamtych terenów za grosz, więc liczyłem na łut szczęścia. Znalazłem trzy miejscówki na czas.



Różnie bywa. Czasami wydaje mi się, że będzie piękny zachód, jadę na miejscówkę, a tam nimbo. Innym razem kolory zachodu mnie zaskakują. A jeszcze innym razem na nic nie licząc, jadę i obserwuję, co dzieje się na niebie.
Jednak od jakiegoś czasu zawsze na wszelki wypadek wrzucam aparat do sakwy. No bo żal byłoby nie mieć na zdjęciu choćby takiego zachodu, jak ten poniżej.




Poza ciekawym kadrem, dobrym światłem, równie ważne są chmury na niebie. Taka jedna niepozorna potrafi zrobić bardzo dobrą robotę. I o ile to, co na ziemi jest zawsze takie samo, niebo za każdym razem inne.
