Droga wijąca

Na szczęście przerwa od roweru nie musiała być zbyt długa. Po półtora tygodnia wsiadłem z powrotem na siodełko i na dzień dobry trafiłem na bardzo klimatyczny wschód słońca.

Było już godzinę po wschodzie, ale słońce dopiero co wyszło zza chmur wiszących nad horyzontem. Na dzień dobry odbiłem na wijącą się zakrętami polną drogę, która w tym świetle wyglądała wyjątkowo malowniczo.

Ciepłe słoneczko

W dolinach mgły. Na pagórkach czysto, ale pochmurno. Pierwsze promienie słońca zobaczyłem dopiero po kilkudziesięciu kilometrach rowerem, kiedy chmury się rozeszły, a mgła zaczęła rozpraszać.

To zdecydowanie najpiękniejszy moment pamiętnego poranka. Bo potem złapał mnie deszcz, a ja w popłochu szukałem jakiegoś dachu. Udało się, ale na szczęście deszcz nie trwał długo i reszta wyprawy minęła w ciepłym słoneczku.

Początek widoków

Sobota, godzina trzecia czterdzieści pięć nad ranem. Dzwoni budzik, otwieram jedno oko i od razu je zamykam z powrotem. Po chwili jednak przypominam sobie, że to nie do pracy a na rower trzeba wstać.

To zupełnie inna sprawa, z chęcią zrywam się z łóżka i godzinkę później podziwiam ten cudowny widok wschodzącego słońca nad rozległą doliną spowitą mgłami. A to dopiero początek fajnych widoków.

Jechać czy spać

Ach te poranne rozterki. Co z tego, że obudziłem się o czwartej rano, jak wstałem, wyjrzałem przez okno i zacząłem rozkminiać, czy warto ruszać na rower i zdjęcia. Tak mi zeszło z godzinę, aż spod chmur wyszło słońce. Dopiero wtedy przestałem mieć wątpliwości.

Co prawda nie było zapowiadanych mgieł, ale i tak było bardzo ładnie. Zwłaszcza kiedy wyjechałem na pobliskie pagórki. Przyjemne ciepełko zachęcało do jak najwolniejszej jazdy.

Świadek

Żałowałem, że nie wyszedłem z domu jeszcze wcześniej. Światło byłoby jeszcze piękniejsze. Ale tym razem pospałem dłużej i wyszedłem w plener dopiero półtorej godziny po wschodzie słońca.

Jednak to poranki mają w sobie najwięcej magii. Owszem zachody słońca też bywają piękne, ale rano lubię tę pustkę i ciszę. Lubię tę świadomość, że wszyscy jeszcze śpią, a ja już jestem świadkiem tego cudownego początku dnia.