Odciągają uwagę

Odrobina czystego nieba potrafi ucieszyć bardziej, niż mogłoby się wydawać, a jeśli dochodzą do tego piękne kolory na niebie, to już w ogóle robi się przyjemnie. Dobre i te kilka chwil w ciągu krótkiego, zimowego dnia, kiedy wszystko nabiera optymistycznego akcentu, choćby w postaci kolorowych chmur.

Takie momenty trwają krótko, ale zostają w głowie na dłużej. Na chwilę odciągają uwagę od szarości, przypominając, że światło zawsze gdzieś się czai.

Dzień ze słońcem

Czy wczoraj był piękny, bezchmurny dzień? Owszem. Nawet wiatr niespecjalnie się wtrącał, więc warunki były idealne na spacer z aparatem po błotnistych, polnych drogach. W ciszy i spokoju, bez pośpiechu.

Zdjęcia na pewno nie oddadzą wszystkich wrażeń, ale kilka fotek wrzucam. Zamglone powietrze nie było szczególnie przejrzyste, za to światło miękkie i spokojne, tworzące wrażenie lekkiego zawieszenia czasu, jakby wszystko na chwilę zwolniło.

Hipnotyzujące

Poranek nad stawem. Delikatnie prześwitujące przez gałęzie słońce ledwo przebijało się przez lekką mgiełkę unoszącą się w powietrzu. Wyciągnąłem teleobiektyw i poszukałem kilku kadrów pokazujących, jak światło maluje detale.

Spokojna i magiczna chwila. Czas zwolnił, serce uspokoiło tętno po kilkudziesięciu kilometrach jazdy rowerem. Te odbicia w wodzie były hipnotyzujące…

Kolejny twór

Dziś parę zdjęć archiwalnych. Zrobione zaledwie dwa lata temu, a krajobraz w tym miejscu zmienił się całkowicie. Wszystkie drzewa, co do jednego, zostały wycięte, a w ich miejscu powstaje nowa droga z chodnikami po obu stronach jezdni.

Z jednej strony żal mi tej pięknej alejki, a z drugiej rozumiem, że cywilizacja „musi” iść naprzód. Tylko pytanie, czy decydenci posadzą wzdłuż niej nowe drzewa? Czy powstaje kolejny twór pośród pól, gdzie nikt nie będzie chodził, a chodniki zarosną trawą… Bo takie miejsca w okolicy już mamy….

Zwyczajne

Dziś kilka zwyczajnych fotek, zwyczajnych krajobrazów, które wpadły mi w oko podczas przejażdżek rowerowych. Nic nadzwyczajnego, a jednak mają w sobie coś, co sprawia, że zahamowałem i zwróciłem na nie uwagę. Czasem to tylko światło padnie pod fajnym kątem, czasem jakaś droga, opuszczony dom, czy drzewo zrobi robotę.

I choć to codzienne widoki, to właśnie w nich najczęściej kryje się najwięcej uroku.

Nie poddaję się

Nie poddaję się pogodzie i ruszam na rower, gdy tylko mam chwilkę czasu. Od czasu do czasu wyciągam smartfona i pstrykam zdjęcie, jeśli coś wpadnie mi w oko. Przystanki nie mogą jednak trwać zbyt długo, bo zimno jak diabli.

A mimo to takie krótkie wypady potrafią świetnie przewietrzyć głowę. No i zawsze istnieje szansa, że trafi się jakiś kadr, który warto zabrać ze sobą do domu.

Jeden problem

Najnowsze prognozy pogody wskazują na najbliższe dwa tygodnie bez śniegu. Z dodatnimi temperaturami i zmienną pogodą. Wiatr – bez wiatru, deszcz – bez deszczu, chmury – słońce. No może tego słońca dużo nie będzie, ale miejmy nadzieję, że jednak odrobinę się pojawi.

A jak zmienna pogoda, to szansa, choć pewnie niewielka, na piękne wschody i zachody słońca. Problem jest tylko jeden – jak wschodzi, to ja już jestem w pracy, a jak zachodzi, to ja z niej dopiero wracam…

Optymizm

Pozwolę sobie wrócić wspomnieniem do końcówki października i mojego spaceru po niezwykle malowniczych terenach Pogórza Strzyżowskiego. Wyczekane wtedy chwile ze słońcem przyniosły prawdziwy wybuch barw, które w tym świetle stawały się jeszcze bardziej wyraziste.

Rześkie powietrze, przyjemna temperatura, a złote światło tak miękkie, że nawet zwykłe krzaki wyglądały na egzotyczne. No i oczywiście wróciłem z kartą pełną kadrów, które teraz podczas szarugi dodają nieco optymizmu.