Kontrola oświetlenia

Tylne – blade, ale działają.

Mijania – sprawne.

Awaryjne – przerywają.

Pulsacyjne przednie – działa.

Późny wieczór, a ja z kolegą czekamy na nowo obczajonej miejscówce na jakiekolwiek auto przejeżdżające tą mało uczęszczaną drogą. Trzeba było wziąć sprawy w swoje ręce. Poustawialiśmy aparaty na odpowiednio długi czas naświetlania, Tomek naciskał spust migawki, a ja wsiadłem w auto i domalowałem świetlne kreski 😉

Tylne – blade, ale działają
Mijania – sprawne
Awaryjne – przerywają
Pulsacyjne przednie – działa

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI BORKI CHECHELSKIE KRZYŻ III TYSIĄCLECIA

Doznanie estetyczne

Wydaje się, że jest cisza i spokój. NIc bardziej mylnego. Wiało wtedy jak diabli, tak że człowiek nie słyszał własnych myśli. Przewracało statyw i całego człowieka. Widać to po falach, które i tak nieco wygładził długi czas naświetlania zdjęć.

To wszystko nic. Kolory, które się pojawiły (jeszcze przed wschodem słońca) pozwoliły szybko zapomnieć o niesprzyjających okolicznościach, musiałem się skupić na tym, żeby nie zdmuchnęło mnie do wody i wbijać stayw w błotko, żeby nim nie chwiało. Spektakl trwał niedługo. Kilka minut. Potem zrobiło się buro, ale moje serce było bogatsze o kolejne doznanie estetyczne 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI CZARNA SĘDZISZOWSKA PORANEK ŚWIT,WODA JEZIORO ŻWIROWNIA

Na cały dzień

Czy takie poranki zdarzają się często? Różnie bywa. Pewnie bywają okresy, że często, a bywają i takie, że długie tygodnie niewiele się dzieje na niebie. Ale takie naj, naj trafiają się kilka razy do roku. I taki właśnie był ten wspominany dzisiaj.

Kolory wisiały na niebie kilkadziesiąt minut, ale te najpiękniejsze – tylko kilka krótkich chwil przed wschodem słońca. Tak naprawdę to było jeszcze dosyć ciemno. Ja akurat znalazłem się w okolicy kościoła w Trzcianie. Niskie niebo mieniło się kolorami czerwieni, różu, filetu i sam nie wiem czego jeszcze. Obraz zostający w głowie na cały dzień.

Kościół p.w. św. Wawrzyńca i Matki Bożej Niepokalanej w Trzcianie

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI TRZCIANA KOŚCIÓŁ PORANEK ŚWIT

Foty z siodełka

Nie wiem jak u Was w innych województwach, ale na Podkarpaciu pogoda była dziś iście wiosenna. 5 do 10 °C, i praktycznie zero wiatru. Może trochę brakło słońca, bo to tylko do czasu do czasu przebijało się przez chmury, ale dzięki temu podczas jazdy miałem piękne świetlne spektakle na niebie. W takim klimacie 50 kilometrów minęło jak pstryknąć palcami 🙂

W taką pogodę grzechem byłoby nie wsiąść na rower i nie udać się na powolną objazdowo – fotograficzną przejażdżkę. Poniżej kilka ciekawszych zdjęć, które udało się zrobić z siodełka.

Trzy z jednego

Można by się zastanowić jaka to pora roku. Równie dobrze mógł to być listopad, ale i marzec. A to styczeń. Styczeń bez śniegu i bez mrozu. Z przebłyskami słońca. Wietrzny, choć zdarzają się i chwile bez wiatru. To wtedy spacery są najprzyjemniejsze. I nie przeszkadza błoto, człowiek cieszy się, że może zaczerpnąć świeżego powietrza i popodziwiać odległe widoki w przyjemnym wieczornym świetle.

Na zdjęciach trzy okoliczne kościoły, które widzę z jednego wzgórza – Dwa w Sędziszowie Małpolskim i jeden w Górze Ropczyckiej.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Sędziszowie Małopolskim
Kościół p.w. Św. Jakuba Starszego Apostoła w Górze Ropczyckiej
Fara pw. Narodzenia NMP w Sędziszowie Małopolskim

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI GÓRA ROPCZYCKA KOŚCIÓŁ FARA SANKTUARIUM

Księżyc już wysoko

Zupełnie nie sprawdzałem wczorajszej pozycji Księżyca. Ot po prostu wybrałem się na fotografowanie, i to mimo wielu chmur na niebie. Na miejscu okazało się, że nie dość iż zaczyna się przecierać, to jeszcze wspomniany Księżyc wisi w całkiem fajnym miejscu – tuż nad samotnymi akacjami.

Przypomniała mi się miejscówka, którą obadałem jakiś czas temu i nie zważając na nic, rzuciłem się biegiem kilkaset metrów po błocie na sąsiedni pagórek. Księżyc pokazywał się co jakiś czas i tylko na chwilę, a mnie udało się te chwile uwiecznić 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI NOCKOWA AKACJE KSIĘŻYC KRZYŻ NIEBO

Zimowy epizod rowerowy

Aż trudno uwierzyć, że wiosna już się kończy. Trwała tak krótko – zaledwie pięć czy sześć dni 😀 Wysokie temperatury i słońce. Jedynie ten srogi wiatr mógł być nieco słabszy. Dziś z powrotem plucha, a od jutra spadek tepmeratur.

Jak wczoraj wspominałem ja od Sylwestra codziennie jeżdże rowerem, a wczoraj zrządzenie losu sprawiło, że wrzuciłem do sakwy aparat. Drugie zrządzenie losu namalowało na niebie niezwykle intensywne halo słoneczne 22°. Nie powinienem patrzeć prosto w słońce, nawet przez ciemne okulary, ale nie mogłem oderwać wzroku! Coś wspaniałego i cudowne zakończenie krótkiego zimowego epizodu rowerowego 🙂

Halo słoneczne 22°, 4.01.2023

To wygląda jak przedwiośnie

Kto by pomyślał, że pierwszy rowerowy wpis pojawi się już w styczniu! Od kilku dni jest tak ładna pogoda, że wyciągnąłem rower i uskuteczniam kilkudziesięciokilometrowe wycieczki. W Sylwestra dwudziestoczteroletni żółty Giant przeszedł na zasłużoną emeryturę, a jego miejsce zajął równie fotogeniczny czerwony Trek, a to tym bardziej zmotywowało mnie do jazdy 🙂

Wracając do anomalii pogodowej – mimo mocnego wiatru, który potrafi wywrócić kolarza, temperatury sięgają 11 °C, a wyzierające słońce zachęca do aktywności na świeżym powietrzu. W najpiękniejszy dzień, czyli wczoraj oczywiście zapomniałem aparatu, ale od czego jest smartfon. Sami zobaczcie – to wygląda jak przedwiośnie! 😉

Godna uwiecznienia

Kiedy mam już duży głód fotografowania, a rano zapowiadają się ciekawe warunki zabieram aparat w drogę do pracy, za kierownicą sadzam moją pierwszę żonę, a ja przez szybę samochodu staram się cokolwiek uchwycić. Nie są to może kadry wysokich lotów jeśli chodzi o kadr i jakość, ale sama kolorystyka cudownego wschodu słońca jest godna uwiecznienia.