Zanim zgaśnie niebo

Będąc na Pogórzu Przemyskim, wracałem po całym dniu włóczęgi na nocleg. Zrezygnowany, bo niebo nad horyzontem było zachmurzone. Nagle zobaczyłem na czubkach drzew jakąś poświatę. To słońce przebiło się przez chmury na ostatnie minuty dnia. Akurat przy drodze zarośniętej drzewami była mała przecinka. Tu mogłem się zatrzymać i podziwiac ten piękny spektakl. Rozległy widok na Huwniki, Makową i dalej sam nie wiem co, ale to nie było ważne. Skupiłem sie na tym, aby uwiecznić ten niezwyły widok, zanim niebo zgaśnie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE HIP HUWNIKI MAKOWA ZACHÓD SŁOŃCA Z HIPU

Grzybki mikroskopijne

Dawno nie było tu nic z makrofotografii. Już spieszę to nadrobić. Kilka dni temu odkurzyłem obiektyw i wyszedłem z nim do ogrodu. Wrzesień to czas, kiedy tu i tam pojawiają się grzyby. Te jadalne i te niejadalne. I te mikroskopijne. Grzybki, który ledwo wystają sponad mchu. Może centymetr lub półtorej wysokości. Nikt nie zwraca na nie uwagi, a mnie zainteresowały jako doskonały obiekt do zdjęć.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE MIKROSKOPIJNE GRZYBY MAKROFOTOGRAFIA

Co większe

Księżyc czy słońce za jakimś charakterystycznycm obiektem w okolicy. To jest to, co bardzo lubię fotografować. Niby nic takiego, ale jednak, aby znaleźć odpowiednie miejsce, później wyczekać na ten jeden konkretny dzien i jeszcze mieć szczęście, aby pogoda wtedy dopisała. To wszystko sprawia, że kiedy już uda mi się osiągnąć swój cel, bardzo mnie to cieszy i motywuje do dalszych podobnych zdjęć.

Krzyż milenijny w Podlasku ma 25 metrów wysokości i góruje nad okolicą i widać go z róznych stron. Ja zaczaiłem się na niego z odległości 3 kilometry, aby się przekonać, czy krzyż, czy słońce będzie większe 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE PODLASEK KRZYŻ MILENIJNY TELEOBIEKTYW ZACHODZĄCA KULKA

W każdy weekend

Trochę ostatnio popadało. Idąc przez las co chwilę kałuże. A wybrałem się tam aby się upewnić, że drzewa nie zapomniały zacząć się przebarwiać. Na razie powoli i tylko niektóre, ale klimat w lesie już zdecydowanie jesienny. Poranny dwunastokilometrowy spacer w ciszy i spokoju, z aparatem na ramieniu. Tak mógłbym zaczynać każdy dzień i na pewno jesienią będę tak robił co weekend 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA JESIENY LAS O PORANKU

Mgły z Kopca

Wstaję sporo po świcie. Wyglądam przez okno – tam niebieskie niebo, ale powietrze jakby przymglone. Jestem na gościnnych występach na Pogórzu Przemyskim. W te pędy wsiadam w auto i jadę do Przemyśla. Paręnaście minut później wychodzę na przełaj na Kopiec Tatarski, skąd rozpościera się zapierający widok na trzy strony świata.

Nade mną świeci słońce, a dookoła tabuny mgieł. Widok zapierający dech w piersi. Wydaje mi się, że znajduję się ponad chmurami. Ta przestrzeń, która wydaje się nieskończona może sprawić, że zakręci się w głowie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE PRZEMYŚL KOPIEC TATRASKI PORANNE MGŁY

Po starych ścieżkach

Przenosimy się dzisiaj do Kalwarii Pacławskiej. A dokładnie na północne zbocza kalwaryjskiego wzgórza, skąd roztacza się przepiękny widok na zachód i północ. Mamy jeden ze słonecznych wrześniowych wieczorów. Słońce cudownie otula okoliczne wzgórza i pobliskie łąki.

Identyczna pogoda była kilkanaście lat temu, kiedy brałem tam ślub ze swoją pierwszą i jak dotąd jedyną żoną. Dziś spacerując po kalwaryjskich ścieżkach wydaje mi się jakby to było wczoraj. Będąc tam, wydaje się, że czas się zatrzymał. Zupełnie niepowtarzalny klimat.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KALWARIA PACŁAWSKA ZACHÓD SŁOŃCA

Tatry ze Szkodnej i Glinika | 23 09 2021

W tym roku nie miałem zbyt dużo dalekich (130 km+) obserwacji Tatr z moich rejonów. Zaledwie kilka. Dziś mimo zachmurzenia, gdzieś tam daleko, ponad 130 kilometrów na południowy wschód znalazło się nieco bezchmurnego nieba i niespodziewanie pokazały się Tatry.

Pierwsze zdjęcie ze Szkodnej robiłem na godzinę przed zachodem słońca i to był już ostatni gwizdek, bo kiedy pojechałem kilka kilometrów, do Glinika, były już sporo gorzej widoczne. Kiedy pół godziny później zawitałem na punkt widokowy w Zagorzycach, Tatr już nie było. Cieszę się zatem tymi dwoma zdjęciami, które udało mi się zrobić, zapraszam.

Tatry ze Szkodnej, 23.09.2021
Tatry z Glinika, 23.09.2021

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE DALEKIE OBSERWACJE TATR TATRY ZE SZKODNEJ TATRY Z GLINIKA

Kopystańka | Pogórze Przemyskie | cz. III

Chmury nachodzą coraz szybciej, a ja zaglądam na zachodnie zbocze Kopystańki. I to co tam zastaję sprawia, że moja wyprawa jest spełniona co do joty. Widok rozległej łąki pokrytej małymi punkcikami beli i oświetlona ciepłymi promieniami słońca sprawia, że zapiera mi dech w piersi. Aż ciężko mi uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Układ chmur z tymi swoimi smugami światła sprawia niesamowite wrażenie. Uwieczniam tę dolinkę na kilku zdjęciach używając różnych ogniskowych.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE RYBOTYCZE KOPYSTAŃKA

Kopystańka | Pogórze Przemyskie | cz. II

Na szczycie Kopstańki znajduje się metalowy krzyż ustawiony w 2003 roku na miejscu poprzedniego drewnianego, który upamiętnia wizytę św. Jana Pawła II w diecezji przemyskiej. Tuż obok niego trójnóg, czyli punkt triangulacyjny, pozostałość z czasów, kiedy nie było GPS 😉 No i wszechobecne bele. Cały szczyt w belach.

Tuż obok stoi wiekowa zgrabiarka, ale jak widać sprawna i robi swoją robotę wysmienicie.

Spaceruję dosyć spiesznie dookoła, ponieważ od zachodu nachodzą chmury, które za chwilę mogą zasłonić słońce. Poza tym kilkadziesiąt kilometrów stąd na radarach lokalizuję burzę, która idzie w moją stronę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE RYBOTYCZE KOPYSTAŃKA

Kopystańka | Pogórze Przemyskie | cz. I

Dzisiaj i przez kolejne dwa dni zabieram Was ze sobą na jedno z najwyższych wzniesień Pogórza Przemyskiego – Kopystańkę (541 m n.p.m.) oraz Połoninki Rybotyckie. Mimo, iż na Pogórzu bywam stosunkowo często, jakoś do tej pory nie udało mi się wybrać. W ciągu dnia przechodziły burze i opady deszczu, ale kiedy tylko na mapach satelitarnych wyczaiłem okienko pogodowe, w te pędy pojechałem do Rybotycz, skąd ruszyłem w drogę na Kopystańkę.

Kiedy idąc lasem pokazał się mały prześwit, już wiedziałem, że warunki mogą być wyśmienite. Liczne chmury, ale również prześwitujące zza nich słońce.

Kiedy po około trzech kilometrach marszu przez las dotarłem do Połoninek, utwierdziłem się w przekonaniu, że pogoda mi sprzyja.

Po kolejnych kilkuset metrach moim oczom ukazał się ten niesamowity widok, dla którego turyści tu wracają. W oczy rzuca mi się wzgórze z Kalwarią Pacławską, którą darzę szczególnym sentymentem ze względu na to, że to tutaj x lat temu brałem ślub. I to również we wrześniu.

Zawsze to Kopystańce przyglądałem się z Kalwarii, aż w końcu mam okazję do odwrotnej obserwacji.

Urokliwa samotna sosna na Połoninkach.

I co…? I na szczycie mnóstwo beli, czyli moich ulubionych obiektów do fotografowania. W skowronkach prawię biegnę na szczyt.

Jutro kolejne fotki ze szczytu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE RYBOTYCZE KOPYSTAŃKA

%d blogerów lubi to: