Jesienne artefakty

Kiedy tylko w niedzielę przestało padać, ubrałem moje wyjściowe buty i pojechałem do lasu. Nie czułem się tam do końca komfortowo, bo był mały tłumek grzybiarzy, no ale przecież las to nie moja własność i każdy może sobie po nim spacerować. Nawet to wskazane jest. Każdy każdemu zagladał do koszyka, ale ze mną był mały problem, bo zamiast koszyka dyndał mi u szyi aparat.

Mimo chłodu i wiatru w lesie panowało przyjemne ciepełko, a wiatr skutecznie rozpraszały drzewa. No sama przyjemność – iść niespiesznie i szukać sobie kadrów.

Ten czerwony liść zwrócił moją uwagę, bo nie spadł jak inne na ściółłkę, a postanowił wylądować na paproci.

Na ogrodzeniu młodnika zawesił się liśc z… przyklejonymi resztami drugiego mniejszego liścia. Jak normalnie jakieś wykopalisko z odciśniętym śladem 😉

Hm… trochę wstyd, ale to jedyny grzyb, którego zauważyłem. Ale za to jaki fotogeniczny 🙂

Ten pień po ściętym drzewie zwrócił moją uwagę ze względu na czuprynkę, która na nim wyrosła.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Join the Conversation

  1. chwastowisko's awatar

1 Comment