Listopad zaskoczył

Tego bym się po listopadzie nie spodziewał. Przyjemna tempaeratura od 10 do aż 17° C. Lekki wiaterek. Nigdy nie przypuszczał bym, że listopad pozwoli na stukilometrową trasę rowerem. A tak własnie było dokładnie tydzień temu we wtorek.

Teraz czekam tylko na podobnie pogodny dzień w grudniu, styczniu i lutym 😉

Mimo piątku

Piątkowy poranek był wyjątkowy. Wyjeżdżając długo przed świtem do pracy już widziałem na niebie pierwsze oznaki cudownego wschodu słońca. Później było tylko piękniej. Niestety mogłem jedynie fotografować z fotela samochodu, bo przecież człowiek wstaje w ostatniej chwili i zawsze się spieszy.

A widok był naprawdę fascynujący. Na ile pozwoliła szybka jazda (pierwsza żona ma ciężką nogę 🙂 ) zrobiłem kilka pamiątkowych fotek. Taki widok w trasie do pracy sprawia, że nawet mimo piątku chce się pracować! Serio 😉

Ciągle stoją

Zawsze kiedy przejeżdżam w okolicy rowerem, staram się dołożyć te kilka kilometrów i odwiedzić akacje. W tym roku już znacznie rzadziej, ale ciągle je fotografuję. Za każdym razem, gdy wyjeżdżam zza drzew patrzę w tym kierunku z pewnym niepokojem. Czy one dalej tam stoją, czy nie uschły, czy ktoś ich nie wyciął.

Niedługo minie siedem lat od kiedy tam jeżdżę. One na szczęście ciągle stoją i mają się nienajgorze jak na swój wiek. Dodam tylk jako ciekawostkę, że poniższe zdjęcia, również to z kwitnącą gorczycą jest z listopada 😉

Kulminacja

Ostatnio nie brakuje pięknych wschodów i zachodów słońca. Być może przez tę wietrzną pogodę.

W ubiegłą sobotę coś mi mówiło, że może być jeden z tych zachodów, które pamięta się długo. Niebo zachmurzone, ale nad zachodnim horyzontem pas czystego nieba. Do tego doszedł lekki opad deszczu, dzięki czemu niebo zaświeciło jeszcze intensywniej. Poniżej kulminacyjny punkt wieczoru.

Ciepło i miękko

Bez słońca wszystko wyglądało dosyć ponuro. Wystarczyło kilka promieni, aby wszystko nabrało klimatu. Tego niepowtarzalnego. Mimo południowej pory, światło było miękkie i ciepłe. Ani żywego ducha nad całym zalewem. Aż dziwne, przecież bezwietrzna i w miarę ciepła pogoda nie powinna nikogo trzymać w domu 🙂

Ozłocone słońcem

Nie oszczędzam „kliszy”. Jak fotografuję, robię sporo zdjęć. Dlatego, że podczas wschodów i zachodów, światło zmienia się z minuty na minutę. Nieraz różnica kilku minut i kąt ustawienia aparatu względem słońca robi bardzo dużą różnicę.

Dopiero w domu na monitorze wybiorę te, które są najpiekniejsze. Nieraz jedno zdjęcie oddaje klimat wieczoru, czasem jest to kilka fotek. Dziś jedno. Ciasny kadr na brzozę z resztkami złotych liści. Dodatkowo ozłoconych światłem zachodzącego słońca.

Zorza polarna | 5.11.2023

Mam i ja swoją. Wieści głoszą, że zorza polarna widoczna dziś jest w całej Polsce. Trochę spóźniony i ja wybrałem się, tym razem już w ciemne pola, aby spróbować swojego szczęścia.

Powiem Wam szczerze, gołym okiem nie było tego aż tak widać, ale aparat na odpowiednio długim czasie i odpowednio wysokiej czułości pokazał, co naprawdę dzieje się na niebie. Sam nie mogłem w to uwierzyć, oglądając ekran aparatu! Tym bardziej, że jak wiecie fotografuję na Podkarpaciu. Poniższe zdjęcie to szeroka panorama na 1/3 horyzontu! Coś niesamowitego.