Miłego świętowania

Fajnie jak wigilia wypada w niedzielę. Nie trzeba iśc do pracy i od samego rana można już tak naprawdę czuć święta. A z okazji świąt właśnie życzenia zdrowia, spokoju i radości. To chyba najważniejsze w życiu, jak sądzę. Zatem miłego świętowania!

Brak tematów

Zimą cieszy każda, choćby krótka chwila ze słońcem. A jeśli trafi się wschód lub zachód z pięknymi kolorami, to już szczyt marzeń. Ale z drugiej strony, gdyby codziennie przez cały rok niebo było bezchmurne i śweciło słońce, pewnie wczesniej czy później by nam sie to znudziło.

Mnie by to z pewnością nie odpowiadało. Owszem lubię ciepło, ale brak dynamiki w pogodzie oznaczałby dla mnie brak tematów do fotografowania…

Berberys nie przysmak

Kiedy zima była w pełni. Mróz i sporo śniegu, ptaki chętnie przylatywały na krzak berberysu w ogrodzie. Wygląda on całkiem apetycznie, ale czy tak smakuje? Chyba nie jest przysmakiem ptaków, bo nadal sporo na nim owoców.

Kadr niepozorny

Kiedy śnieg się stopił, brak słońca i ogólnie jest ponuro ja nie siedzę w domu, ale ruszam mimo wszystko w teren. Jeśli nawet nie znajdę satysfakcjonującego kadru, pozostaje mi przyjemność z samego spceru. Tym razm nawinął mi się taki niepozorny kadr.

Na pocieszenie

Podczas ostatniego weekendu sporo spacerowałem po lesie. Owszem, widziałem sporo zwierzyny, ale tym razem były to tylko dalekie spotkania. Kilka saren, łanie i najciekawsze spotkanie – z dzikiem. Wyskoczył na drogę dosłownie kilkanaście metrów ode mnie. Pewnie nawet mnie nie zauważył, ale niestety nie udało się zrobić ostrgo zdjęcia.

Na pocieszenie zostało tylko jedno zdjęcie sarenki.

Śnieg skrzypiał

Po śniegu zostało wspomnienie. Ja tak, jak cieszyłem się ze śniegu, tak teraz cieszę się, że się stopił, bo mogę jeździć rowerem. Nie będę miał nic przeciwko, jeśli spadnie znowu. Taki mamy klimat, że wszystko może się zdarzyć w grudniu.

Dziś wspominam końcówkę śnieżnego epizodu, kiedy na krótkie chwile wyszło słońce, a ja mogłem pospacerować po skrzypiącym na mrozie śniegu.

Zachód słońca za Tatrami | 17.12.2023

O tym, że z moich okolic przy dobrej widoczności widać odległe o ok. 140 kilometrów Tatry, pisałem już wielokrotnie i wielokrotnie pokazywałem zdjęcia. Także wielokrotnie pokazywałem zachód słońca za nimi.

Wczoraj nadarzyła się kolejna okazja, choć było bardzo wątpliwe, czy tak wąska luka w chmurach pozwoli ja zaobserwować. Zająłem miejsce na punkcie obserwacyjnym i czekałem, aż moim oczom ukazał się ten niesamowity widok. Żółta kola słońca zaczęła wyłaniać się zza chmur i zbliżać do Sławkowskiego Szczytu (odległość 144,4 kilometra).

To wszystko w otoczeniu karmazynowego koloru nieba i ciemnogranatowych chmur. Było już ciemno jak po zmroku, a ten malutki wycinek rzeczywistości na południowo-zachodnim niebie wręcz hipnotyzował.

Zdjęcie zrobione z miejsca, gdzie zbiegają się trzy powiaty – ropczycko-sędziszowski, rzeszowski i strzyżowski, oraz trzy miejscowości – Wiśniowa, Wola Zgłobieńska i Pstrągowa.

Zachód Księżyca | 06.04.2020

Jest początek kwietnia kilka lat temu. Wstaję wcześnie rano, aby już około piątej być na miejscu. Warunki są idealne. Bezchmurne niebo i czyste powietrze. To nie może się nie udać. Za chwilkę ma zachodzić Księżyc.

Zajmuję pozycję tak, aby pojawił się w okolicy dwóch samotnych drzew – dobrze Wam znanych akacji. W tle za akacjami z tej pozycji mam odległy brzozowy lasek, trochę mnie to niepokoi, ale finalnie okazuje się, że tylko zrobił w kadrze dobrą robotę.

Kulka i dwa drzewa

Lubię znajdywać ciekawe miejsca, gdzie można złapać wschodzące lub zachodzące słońce. Notuję je skrzętnie i potem cierpliwie oczekuję na odpowiedni dzień i pogodę. Te dwa drzewa na małym wzniesieniu widać z różnych stron świata. Można tam łapać i słońce i księżyc tuż nad horyzontem.

Odpowiednio długa ogniskowa oraz związana z tym perspektywa pozwalają na uzyskanie takiego efektu jak poniżej.

Okoliczności nieba

Ustawić taką bandę do zdjęcia… niemożliwe. Zawsze któraś odwróci się tyłem, bokiem, albo nie spojrzy w obiektyw 🙂

Sarny muszą się teraz bardziej starać o pożywienie, ale te w mojej okolicy radzą sobie całkiem nieźle. Pokaźne stadko widuję tu już od ponad dwóch tygodni. Raz zachowują się bardziej ufnie, innym razem mniej. Tym razem zechciały mi się pięknie ustawić do zdjęcia na samym szczycie pagórka, no i w pięknych okolicznościach nieba.