Na kilku gerberach kwitnących w ogrodzie mieszka od ponad tygodnia trzy kwietniki. Dwa duże i jeden mały. Taka o wesoła rodzinka 😉

Są strasznymi żarłokami, bo co rusz widzę je z upolowaną muchą, albo pszczołą 😉

Na kilku gerberach kwitnących w ogrodzie mieszka od ponad tygodnia trzy kwietniki. Dwa duże i jeden mały. Taka o wesoła rodzinka 😉

Są strasznymi żarłokami, bo co rusz widzę je z upolowaną muchą, albo pszczołą 😉

Ponieważ doszły mnie słuchy, że w co niektórych regionach kraju pszczółek jakby w tym roku mniej, na dowód, że one nadal są, żyją, latają i miodek zbierają poniższe zdjęcie wyżej wymienionej na kwiatku gerbera 😉

Robotnica latem żyje około 38 dni (zimą ok. 6 miesięcy). Zbieraniem nektaru zajmuje się od około 21 dnia życia. Każda pszczoła zbieraczka obiera sobie tylko jeden rodzaj kwiatów i do gniazda znosi tylko jeden rodzaj pożytku.
Interesującym fenomenem życia społecznego pszczół miodnych jest specjalny taniec sygnalizacyjny, który pszczoła zbieraczka odbywa w gnieździe po odkryciu nowego źrodła pożytku. Jeśli znajduje się ono blisko, pszczoła tańczy zataczając kolo, jeśli dalej (10-40 m) tańczy po linii tworzącej półksiężyc. Jeszcze dalsze źródło pożytku sygnalizowane jest ósemkami. Krzywe i kąty, które „rysuje” w tańcu zbieraczka, są dodatkowymi informacjami o położeniu źródła pożytku w stosunku do słońca. Rodzaj podrygów informuje o skali trudności przedsięwzięcia.

– Moim pra pra przodkiem był i stąd mi pozostały te kolce na grzbiecie…. a owłosione oczy to nie wiem po kim…


Ciężko było rozpoznać, że to nie jakowyś suchy kawałek rośliny, tylko żywe stworzenie 😉 Mimetyzm opanowała do perfekcji.



– Jeszcze tylko czułki i po wszystkim…

Po czym nie mając się czego złapać, Pasikonik (Tettigonia sp.) spadł na znajdujący się pod nim liść, gdzie dochodził do siebie 😉


Zawsze marzyłem, żeby trafić na taką scenkę i nareszcie się udało 😉 Całe stado pająkowych (pajęczych?) dzieciaczków 😉 Było ich, całkiem możliwe, że koło setki.


– Ach, te francuskie restauracje… Można tu dostać takie przysmaki. Dziś ślimaki prażone w skorupkach. Dosłownie rozpływają się w ustach… – opowiadał pewien Błyskleń (Dolichopodidae).

– No jak to tak, ja tu sobie przysypiam, a ty mi lampą w oczy??? …no dobra, już dobra, ale przynajmniej pokaż tę fotkę ludziom, niech podziwiają moją pomarańczową urodę.

– Hej, to ja, chodząca wata cukrowa.


– Oglądałem kiedyś tam taką reklamę o kameleonie i mu trochę pozazdrościłem. Teraz ja jestem prawie niewidoczny na tle zielonych liści. Wygrywam każdą zabawę w chowanego!
