Jak dziecko

Co może być innym tematem moich ostatnich zdjęć, jeśli nie piękna, polska jesień? A jak jesienne kolory – to koniecznie w lesie. Teraz ciągnie mnie tam szczególnie, jakby ktoś zaczarował mnie tymi złotymi, pomarańczowymi i czerwonymi odcieniami. Kolory przyciągają mnie swoją dziwną mocą, a ja nawet nie próbuję się im opierać.

Wchodzę w las i od razu mam wrażenie, że to zupełnie inny świat – ciszej, cieplej, spokojniej. Powietrze pachnie wilgotnym mchem, a pod nogami szeleszczą liście jak papierowe wspomnienia lata.

Z aparatem w dłoni czuję się jak dziecko, które znalazło skarb. Każde drzewo, każda ścieżka ma w sobie coś magicznego. Wracam do domu z błotem na butach, ale z głową pełną kolorów i kadrami, które przypominają, dlaczego tak bardzo kocham tę porę roku.

Złapany po uszy

Gdzie Witek spędził weekend? Oczywiście w lesie! Mimo kiepskiej pogody, chłodu i deszczu, przełaziłem dobre kilkanaście kilometrów po leśnych ścieżkach. Było mokro, pachniało jesienią, a liście zaczynały powoli przybierać te cudne żółcie i pomarańcze, które tak lubię.

Na głowę kapała mi woda, a smartfon ledwo zipał od wilgoci, ale nie mogłem się powstrzymać przed robieniem zdjęć. Każdy zakręt drogi kusił nowym kadrem.

Nie wiem, czy to była bardziej wycieczka, czy fotograficzna terapia, ale wróciłem do domu przemoczony, zmarznięty i… szczęśliwy. Jesień znowu zaczyna swoje malowanie, a ja – jak co roku – dałem się jej złapać po uszy.

Spieszmy się

Czy to możliwe, że wróciła polska złota jesień? Wygląda na to, że tak! Prognozy pogodowe niemal jednogłośnie wołają „tak!”, więc trzeba się spieszyć – przed nami najpiękniejsze (i na pewno najkolorowsze) dni tego roku. Jeśli możesz, bierz urlop do końca tygodnia i korzystaj z tej pięknej aury.

No, może na takie mgły jak poniżej liczyć nie mogę, ale kto wie… Warto ranki i wieczory spędzać w plenerze, chłonąć resztki witaminy D od słońca, wdychać rześkie powietrze i po prostu cieszyć się widokami.

Jeszcze nie

Jak widać po zdjęciach, jesień niby nadchodzi, ale robi to powoli, swoim tempem, bez pośpiechu. Temperatury już typowo jesienne, ale liście wciąż trzymają się dzielnie na drzewach. Kolory zaczynają się zmieniać, owszem, lecz bardzo powolutku – jakby natura jeszcze nie była gotowa na pożegnanie lata.

Tu żółty listek, tam lekko czerwony klon, a obok jeszcze całkiem zielony dąb. Światło też już inne, miękkie i ciepłe, idealne do fotografii. Taka pora, że człowiek jedzie powoli, częściej się zatrzymuje i po prostu chłonie te zmiany, które dzieją się na jego oczach.

Może i zimno

Może i zimno, ale przynajmniej nie wieje zbyt mocno. W takich warunkach rowerowa przejażdżka może być naprawdę przyjemna, a przy okazji da się złapać całkiem fajne zdjęcie.

Pod jednym warunkiem – ubiór na cebulkę, bo inaczej nie da rady. Zwłaszcza gdy człowiek raz jedzie, a za chwilę zeskakuje z roweru, żeby zrobić kolejne ujęcie. No i wtedy każdy postój kończy się szybkim przypomnieniem, że jesień to już nie lato.

On tak lubi

No nic na to nie poradzę, że mój czerwony rower lubi się fotografować. Ma zupełnie odwrotnie niż jego właściciel i reszta rodziny. A mieć zdjęcie pod moimi akacjami to dla niego prawdziwy zaszczyt i splendor.

Będąc kilka dni temu na przejażdżce, zajrzałem tam z ciekawości, bo dawno mnie tam nie było. I zapewniam – nic się nie zmieniło. Nadal jest przepięknie, zwłaszcza w jesienny, późny wieczór, kiedy światło robi się miękkie, a wszystko nabiera ciepłego, złotego odcienia.

Zimnooo!

Brrr… zimnooo! Wrzesień był cieplutki, a tu nagle – kilka dni temu – zrobiło się chłodno. W pośpiechu trzeba było wyciągać zimowe ciuchy z zakamarków szafy, a letnie poupychać na najwyższej półce. Zdecydowanie ciepły okres trwa u nas stanowczo za krótko. Ledwo się zacznie, a już się kończy.

Do tego poranki witają człowieka mgłą i lodowatym powiewem. Rowerowa przejażdżka bez rękawiczek zamienia się w wyzwanie dla odważnych.

To się zmieni

Spacer po lesie? Trzeba korzystać, gdy tylko przestaje padać – tak jak dzisiaj. Spieszmy się spacerować, bo pogoda potrafi zmienić się w mgnieniu oka. Drzewa u nas jeszcze nie przybrały jesiennych barw, ale zapewne wkrótce się to zmieni. W powietrzu czuć już lekki chłód, a ścieżki coraz częściej szeleszczą pod stopami. Jesień powoli się skrada, tylko czeka na odpowiedni moment, żeby wybuchnąć kolorami.