W niedzielę zostawiłem rower w domu i wybrałem się do lasu. Mam tam taką fajną, rozległą polanę, na którą od dawna obiecywałem sobie przyjechać o poranku. Wczoraj w końcu się udało.
I co? Mimo że było ciepło i zupełnie nie zapowiadało się na mgłę, polanka była spowita białym mlekiem. A na samo dzień dobry, jeszcze przed wschodem słońca, wypatrzyłem w niej małe stadko łań. Zajadały się co lepszymi kąskami roślin, a ja, schowany za trawami, mogłem je spokojnie obserwować.
Jak to zazwyczaj bywa, obserwowałem do czasu. W końcu mnie zauważyły….





Kto rano wstaje…
PolubieniePolubienie