Dobrze jest wyjechać o świcie. Ostatnio poniekąd zmuszała mnie do tego pogoda. W ponad trzydziestostopniowym upale oczywiście da się jeździć, ale czy to jeszcze przyjemność? Ja zdecydowanie wolę nawet deszczowe dni. Zawsze trafi się jakieś okienko pogodowe, a podczas takiego skwaru często jedynym rozsądnym wyjściem jest zostać w domu. Bo inaczej pot leje się strumieniami.
Dlatego coraz częściej wybieram poranki. Chłód, cisza, puste drogi i czyste niebo. To zdecydowanie bardziej moje klimaty.
Poniżej kilka zdjęć właśnie z takiego poranka.























