Jeden z ostatnich dni lata, poranek. Mimo wczesnej pory i środka tygodnia ruch w lesie jakby wzmożony. Co kilkaset metrów spotykam w lesie grzybiarzy. Patrzą na mnie jakoś dziwnie, gdzie mam koszyk na grzyby? A ja po prostu wyszedłem sobie pospacerować.




