Mały pajączek schowany w zawiniętym liściu zgromadził całkiem spory zapas pajęczyny. A może to jego, znaczy się jej, gniazdo…

Mały pajączek schowany w zawiniętym liściu zgromadził całkiem spory zapas pajęczyny. A może to jego, znaczy się jej, gniazdo…

… i nawet jednego takiego udało mi się sfotografować…

Jakoweś pluskwiaczki jak mniemam 😉




…jak mniemam z rodziny Miernikowcowatych (Geometridae)
Swoja nazwę wzięły od sposobu poruszania się. Chodząc, przysuwają tył ciała do głowy i zginają się łukowato ku górze, po czym wyprostowują się, „odmierzając” następną długość ciała.



Pewien Wujek żółtaczek (Empis livida) postanowił trochę porozciągać mięśnie przed łowami. Co prawda owadów dookoła całe mnóstwo, ale prawdziwy myśliwy przed akcją musi zadbać o kondycję. Jeszcze potem muchy będą się z niego po cichu naśmiewały po kątach 😉




Te dwa tarczyki (Cassida sp.), goniły się po liściu, co jeden dogonił drugiego i na niego wyszedł (łatwo się domyśleć o co mu chodziło), to tamten (tamta) wyrwała mu się i uciekała dalej. I tak w koło Macieju. No bo nie sądzę, że to były dwa samce… 😉

Wujek żółtaczek wisiał sobie w najlepsze uczepiony jedną ręką trawki, a w pozostałych trzymając swoją zdobycz.
Tego dnia dwa razy trafiłem na identyczną scenkę, zdobycz inna, wujek nie wiem czy ten sam 😉



