A może lepiej Afroamerykanin. Afroamerykanin wśród chrząszczy 😉

Rozdestnica wrotyczówka (Galeruca tanaceti)
A może lepiej Afroamerykanin. Afroamerykanin wśród chrząszczy 😉

Pewnie to nie jest biedronka, tylko jakowyś inny chrząszcz, ale znając Harmonie, niewykluczone, że to jej nowe wcielenie 😉

A tak naprawdę to jakowyś stonkowaty chrząszcz (Chrysomelidae), wielce prawdopodobne, że to Chrysolina polita…

I wąs ładnie podkręcony, i fryzurka zadbana i krótko przystrzyżona. ładnie i schludnie, można? Można! Nawet chrząszcz jak chce to potrafi o siebie zadbać 😉

Nie ogarniam, co to, po co i czyje


Ślisko coś na tym liściu i wiatr wieje, ciężko w miejscu ustać

Wykopałem z czeluści dysku twardego zdjęcie zrobione nie mniej nie więcej, jak sześć lat temu moim pierwszym w życiu aparatem cyfrowym.

Myślały, że się zakamuflowały. I że nikt ich nie widzi. Pomyliły się. Mimo koloru w kolorze otoczenia dwa tarczyki (Cassida sp.) nie zaznały chwili intymności nawet podczas miłosnego uniesienia 😉

W tym sezonie spotkałem go po raz pierwszy. Jest tak malutki, że z moimi starymi oczyma ciężko złapać na nim ostrość, ale na kilka zdjęć jedno w miarę się udało 😉

Coś mi się zaniebieściło na drzewku olchy. Komary cięły jak po… gięte, ale szybko i na oślep pstryknąłem jedną jedyną fotkę. I się trochę udało.
Dwa chrząszcze z rodziny stonkowatych (Chrysomelidae), jak podejrzewam Rynnica olchowa (Linaeidea aenea), w najlepsze oddawało się przyjemnościom pośród liści…

Spotkałem go na rododendronie, niedługo po deszczu. Wyglądał na całkiem suchego, pewnie zdążył się schować, by po deszczu poleżakować na liściu 😉

