



Mniam, mniam, pyszny nektarek….. zaraz zaraz, a co to ja pszczoła jestem, czy co…?!?! 😉

Fotka nie pierwszej jakości i ostrości, ale ośmielam się pokazać, bo ganiałem za tą pszczołą chyba z dwadzieścia minut 😉

Słońce takie mocna, trzeba okularki wdziać 😉



Nic nie wskazuje na to, że Matylda chociaż troszkę zmądrzeje. Przeciwnie – jest coraz gorzej… 😉





Nie wiem, co to za owady, a najbardziej zaintrygowało mnie to, że obydwa wyglądają na tą samą płeć…. Czyżby i wśród owadów były osobniki homo… 😉
Tak, czy inaczej mały seks na łonie przyrody trwał sobie w najlepsze, a ja niedobry podglądacz…. 😉

Wczoraj wybrałem się na spacerek z nadzieją na jakoweś makrowe fotki, a tu mi spod nóg hyc, zajączek wyleciał. I co? Uciekł raptem parę kroków i zaczął się w najlepsze paść 😉 Czym prędzej ściągnąłem z aparatu oprzyrządowanie do makro i pstryk, pstryk. Nic sobie nie robił z mojej obecności, i pasł się w najlepsze 😉

Chwilę wcześnie nie był zbyt śmiały, jednak jak już się oswoił z obiektywem, czynił doń najprzeróżniejsze pozy 😉
