Mgła pojawiła się ni stąd ni zowąd po południu. Wyjechałem rowerem na pobliskie wzniesienie i ona tam już była. Obawiałem się, że na drodze może być ślisko i miałem rację. Jazda rowerem po śliskiej drodze to nie jest dobry pomysł. Zatem po zrobieniu zdjęcia powoli zjechałem z powrotem do doliny, gdzie temperatura była już dodatnia, a po mgle kilka kilometrów dalej nie było śladu.



