Udany kadr

Jak się aktywnie spędza czas, to w moim wieku trzeba się liczyć z kontuzjami. Z taką właśnie się borykam od jakiegoś czasu, ale w sobotę nie wytrzymałem i wskoczyłem na rower, żeby choć chwilę pojeździć. W najcieplejszym momencie dnia było 13°C na plusie i większość dnia świeciło słońce, więc musiałem to wykorzystać.

Wybrałem się późnym popołudniem, aby złapać może jakiś zachód słońca, bo dawno nie fotografowałem. Może szału na niebie nie było, ale w ulubionych miejscówkach zazwyczaj można liczyć na udany kadr.

Kapliczki po drodze

Kapliczki, krzyże, pomniki. Spotykam ich mnóstwo na swojej drodze. Sporo z nich mijam dosyć często. Mam swoje ulubione w mojej najbliższej okolicy, do których ciągle wracam. Fotogenicznie położone, z dala od domostw. Często przy polnych i mniej uczęszczanych drogach.

Podczas swoich rowerowych wojaży odkryłem sporo nowych. Później często nie pamiętam gdzie się ona znajdowały i jak do nich wrócić. Ale po jakimś czasie przypadkiem trafiam na nie znowu. Jeśli są z dala od cywilizacji przystaję na chwilę, zrobię zdjęcie i pozachwycam się krajobrazem.

Bystrzyca
Zgłobień
Krzywa
Zagorzyce

Tatry ze Szkodnej i Glinika | 2024 02 06

Muszę wrócić do ubiegłego wtorku, kiedy to wieczorem panowały świetne warunki do dalekich obserwacji. Jedno zdjęcie już pokazywałem, a dziś kolejne, które wykonałem z miejscowości Szkodna (dwa pierwsze zdjęcia) i Glinik (trzecie zdjęcie), skąd do Tatr jest ponad 130 kilometrów!

Wspomnę tylko, że 3/4 życia przeżyłem w zupełnej nieświadomości, że taka obserwacja jest możliwa z mojej okolicy. To nieprawdopodobne ile straciłem, bo ilekroć je widzę, za każdym razem wydają mi sie tak samo piękne z tej odległości.

Tatry ze Glinika | 6.02.2024

Takie jak lubię. Na niebie sporo chmur, a one gdzieś tam hen, na horyzoncie oświetlone zachodzącym słońcem.

Mowa o Tatrach oczywiście. Zaobserwowane wczoraj z odległości ponad 130 kilometrów z miejscowości Glinik w powiecie ropczycko-sędziszowskim. Wspaniały i dla wielu, którzy nie widzieli na własne oczy, nierealny widok.

Daleko stamtąd

Ostatnio przytrafiła się mała kontuzja, ale kiedy tylko poczułem się lepiej od razu wyskoczyłem na spacer z aparatem. Całkowite zachmurzenie w niczym mi nie przeszkadzało. Jak zwykle poszedłem i czekałem, co przyniesie mi los.

Tym razem byłem praktycznie otoczony przez sarny. Spotkałem dwa kilkunastoosobnikowe stada i trzy mniejsze. Powolutku krok za krokiem udało się podejść do kilku z nich i zrobić foty. Tego dnia były wyjątkowo wyluzowane i mało przejmowały się moim widokiem.

Niestety wracając spotkałem kilka samochodów z myśliwymi. A więc niestety polowanie. Mam głęboką nadzieję, że sarny były już wtedy daleko stamtąd.