Czegoś brak

Dzisiaj zdjęcie sprzed dwóch lat, zrobione w marcu. Co to za miejscówka? Stary, opuszczony młyn. Nie mam niestety pojęcia, jak długo działał i kiedy upadł, ale do dziś stoi i jest poniekąd atrakcją w okolicy.

Nieopodal znajduje się staw, którego pochodzenia też nie znam. Czasem niemal wysycha, innym razem jest w nim sporo wody. Od czasu do czasu spotykałem tam kaczki i łabędzie.

Tego dnia przejeżdżając tamtędy rowerem, jak zawsze się zatrzymałem, zszedłem nad staw, bo kadr od dawna chodził mi po głowie. Miałem jednak wrażenie, że ciągle czegoś mu brakuje. Nie wiedziałem czego… aż do tego dnia. Brakowało tych groźnych chmur na niebie i to one zrobiły tu całą robotę.

Tydzień wspominkowy

Czy Wy też tak macie, że zimą czas strasznie się dłuży, a wiosną, latem i jesienią leci jak szalony? Bo ja zdecydowanie tak mam. Styczeń ciągnął mi się niemiłosiernie i czuję, że z lutym będzie bardzo podobnie.

Pewnie dlatego, że niecierpliwie czekam na cieplejsze dni, żeby znów wsiąść na rower i coś więcej pofotografować. Bo stanie gdzieś na mrozie i fotografowanie to żadna przyjemność. Nawet podczas spacerów – chwila postoju, kilka zdjęć i odmrożenia rąk gwarantowane.

Pozwólcie więc, że zrobię sobie mały tydzień wspominkowy. Niepublikowanych zdjęć mam pełny dysk, a na pierwszy ogień pójdą foty z sierpnia 2021 roku. Z mglistego poranka, który razem z wędkarzami spędziłem nad zalewem w Kamionce.