Gdyby nie śnieg mogłoby się wydawać, że to już wiosna. I owszem, była to już wiosna astronomiczna, ale na tą prawdziwą trzeba jeszcze trochę poczekać 



Gdyby nie śnieg mogłoby się wydawać, że to już wiosna. I owszem, była to już wiosna astronomiczna, ale na tą prawdziwą trzeba jeszcze trochę poczekać 



Już ponad miesiąc temu trafiłem na malutkie galasy galasówki dębianki (Cynips quercusfolii). Na tym samym drzewie, co poprzedniego sezonu.


Dzisiaj na dobry początek miesiąca baaaaaardzo prościutka zagadka. Co to, to rude, bądź pomarańczowe i na czym to 😉

Domowe fiołki i kropelki to taki wdzięczny temat. Często wracam do ich fotografowania 😉


Kolejna porcja kropelkowych zabaw 😉



Dużo wolnego czasu, nuda, woda i odrobiną mleka 😉




Czy słyszeliście podobne, rzeczy, żeby dodawać fiołki do jedzenia?!? 😉 Też nie słyszałem do dziś. Ale i owszem, można, i podobno to nawet smakuje. A przeczytałem o tym tu.


Dzisiaj ciąg dalszy kropelkowych fotek 😉



Tak mi się poranne wstawanie spodobało, że już coraz wcześniej wyruszam w plener, wczoraj – za piętnaście ósma (a przypominam – ostatnio – o ósmej 😉 )
Skupiłem się na rosie i na nieużywaniu lampy. Było trudno, cały czas mało światła. Suma sumarum jedna piąta fotek została poza koszem 😉


Nareszcie zmobilizowałem się i wyruszyłem o świcie, to znaczy (niektórzy mnie pewnie wyśmieją 😉 ) o ósmej na robienie zdjęć 😉 Owadów o tej porze jak na lekarstwo, ale za to rosa była fajna i światełko również 😉

